Jestem w ósmym miesiącu ciąży bardzo się z tego cieszymy. Już nie mogę się doczekać dziecka. Powoli szykuję ubrania do szpitala. Razem z mężem urządziliśmy kącik na przyjście naszej córeczki. Mąż rano chodzi do pracy. Ja zaraz po nim wstaje i zajmuje się swoimi zajęciami. Wycieram w szafkach i układam małe ciuszki.
W łazience umyłam wannę, kran, a szafkę przetarłam i opróżniłam półkę na potrzebne środki myjące dla dziecka. Czuje się dobrze i zajmowanie się porządkami sprawia mi przyjemność. W dodatku, gdy się oczekuje kogoś bardzo bliskiego jak w moim przypadku. Nocami nie mogę już spać, to sobie planuje, co zrobić w następnym dniu. Zdaje sobie sprawę, iż później będę bardzo zajęta nowymi obowiązkami. Łazienka jest już przygotowana, teraz kolej na kuchnię. Po przygotowaniu obiadu, który czeka sobie na męża zabieram się za wyjmowanie wszystkiego z szafek, umycie i generalny przegląd produktów. Marcin zastał mnie obstawioną różnymi wyjętymi torebkami. Trochę się zdenerwował patrząc na mój sterczący brzuszek. Zaraz po obiedzie pomógł mi poukładać z powrotem to wszystko do szafek. Kazał mi się położyć, chociaż na trzydzieści minut. On w tym czasie umył naczynia, odsunął szafki i kuchenkę gazową. Umył podłogi i płytki. Po wyschnięciu przetarłam szafki na zewnątrz. Tam też naszykowałam sobie oddzielną półkę na produkty żywnościowe dla malucha. W tym stanie już nie mogłam myć okien, ale mąż mnie w tym wyręczył. Ja tylko uprałam i uprasowałam firanki, a mój kochany je powiesił. Zwróciłam mu uwagę na brudne żyrandole, widocznie nie miał ochoty, bo trochę pod nosem pomruczał. Kobiecie w ciąży nie wolno odmawiać ciągle mu mówię. Toteż zdjął je delikatnie, a ja umyłam.