Sprzątacie swój dom partiami, czy wolicie poświęcić jeden dzień tygodnia, na przykład sobotę, na gruntowne porządki? Do tej pory byłem zwolennikiem metody „raz a dobrze”, bo takie niespieszne weekendowe sprzątanie to całkiem miły rytuał. Ostatnio jednak przeczytałem poradnik, którego autor przekonywał, że lepiej jest codziennie poświęcić kilkanaście minut na porządki, niż sprzątać jednorazowo przez kilka godzin. Pomyślałem, że takie rozwiązanie ma swoje zalety; zyskujemy wolny dzień, który można inaczej spożytkować. Postanowiłem więc zaplanować sobie sprzątanie na cały tydzień i sprawdzić, czy w moim wypadku rzeczywiście jest to taki dobry pomysł. Poniżej przedstawię wam swój plan i w najbliższym czasie dam znać, czy działa.
Poniedziałek poświęcę na czyszczenie toalety, umywalki i brodzika oraz umycie armatury. We wtorek mógłbym zająć się kabiną prysznicową i płytkami w łazience. W środę mam bardzo dużo zajęć, więc tylko nastawię pranie, wymienię ręczniki na świeże i uzupełnię mydło w płynie. Czwartek będzie dniem sprzątania kuchni: umyję zlew i płytę indukcyjną, wyczyszczę blat i szafki z zewnątrz. W piątek uporządkuję ubrania, buty i dokument oraz zajrzę do lodówki w poszukiwaniu przeterminowanej żywności. Pozostanie mi jeszcze tylko odkurzenie i umycie podłóg, co uczynię w sobotę rano, zostawiając sobie resztę weekendu na ważniejsze sprawy.
Plan ten wygląda zachęcająco, choć zdaję sobie sprawę, że nie zawiera wszystkich koniecznych czynności. Na pewno o czymś zapomniałem i może okazać się, że trzeba będzie dokonać modyfikacji. Mam nadzieję jednak, że przy odpowiedniej dozie systematyczności i elastycznym podejściu do grafika, uda się wypracować zadowalający wynik.