poniedziałek, 15 grudnia 2014

sprzątanie lasu

Dzisiaj wrócę pamięcią do lat z dzieciństwa, a dokładniej do okresu szkoły podstawowej. Były to lata, w których bardzo popularne i zarazem powszechnie praktykowane były sposoby motywacji młodych ludzi do sprzątania i utrzymywania porządku wokół wszystkiego, co Nas otacza.
Mam na myśli słynne czyny społeczne.
Pamiętam, że w szkołach robiono takie akcje, co dla niektórych wywierało wrażenia przymusu, lecz było to naprawdę bardzo dobrą metodą wychowania młodzieży w zakresie szacunku dla otaczającego Nas świata.
Dotyczyło to między innymi sprzątania okolicznych parków, skwerków, czy nawet lasów.
Przyznam się szczerze, że uwielbiałam takie wyjścia z całą klasą, bo przynajmniej ominęła Nas na przykład "kartkówka" czy w ogóle nie było zajęć lekcyjnych.
Bardzo dobrze wspominam ten czas.
Raz poszliśmy do lasu, aby tam posprzątać.
Przyznam się szczerze, że pierwszy raz zobaczyłam tam, jak ludzie nie potrafią szanować tego, co mają cennego. Tyle tam można było spotkać śmieci, ale to najprzeróżniejszego rodzaju.
Papiery, butelki, a nawet telewizor ktoś tam wyrzucił.
Tragedia...
Dopiero wtedy zrozumieliśmy wszyscy, jaki jest sens i idea takiego sprzątania.
Postanowiliśmy bardzo dokładnie przejść las i wyzbierać wszystko, co mogłoby zaszkodzić nie tylko samemu środowisku, ale przecież i zwierzętom w lesie.
Oczywiście podzieliliśmy się na grupy i tak spokojnie i powoli zrobiliśmy sobie wycieczkę po lesie.
Każda grupa przynosiła najprzeróżniejsze "skarby".
Ale niestety, takie "skarby" zawsze szkodzą środowisku naturalnemu, bo przecież pozostawione w lesie butelki, zwłaszcza w upalne dnie mogą doprowadzić do pożaru, a przez rozbite szkło zwierzątka mogą zrobić sobie krzywdę.
Inna grupa nazbierała butelki i pojemniki plastykowe po jakiś płynach do maszyn, po olejach mechanicznych, zaś jeszcze inni znaleźli nawet pralkę.
Zgroza...
Czy Ci, co pozostawiają takie rzeczy w lesie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji takich zachowań?
No cóż, wtedy na to pytanie nie chciałam szukać odpowiedzi, lecz z dużą determinacją chciałam jak najdłużej chodzić po lesie i wysprzątać go całego dokładnie.
Ale niestety, trzeba wracać, bo robiło się już trochę ciemno.
Kiedy już wracaliśmy z całą klasą, szosą przejeżdżał samochód, który nagle zatrzymał się na poboczu, a kierowca przez szybkę wyrzucił butelkę po jakimś napoju.
No pięknie, pomyślałam...
Ale cóż, ludzi nie wychowam i świata nie zbawię, ale wiem jedno, że ja nigdy tak nie postąpię, jak ten kierowca.