Ostatnio byłem u kolegi w domu. Zaprosił mnie na weekend. W
piątek sobie trochę popiliśmy i wiadomo przy piciu często się gada o różnych
rzeczach. Między innymi zeszło nam się na sprzątanie:, kto, co robi w domu. I tak
się dowiedziałem, że do zadań mojego kolegi należy między innymi: odkurzanie
schodów, odkurzanie dywanów i innych powierzchni. Koszenie trawników, mycie i
dezynfekcja toalety. Ja mu powiedziałem, że kibel to w domu i ja muszę myć, a
ponad to uzupełniam papier w toalecie, żeby się potem ściernym nie trzeba było
podcierać. No, ale ja to nie mam źle. Dwa pokoiki i tyle, a kolega tomek to ma
z dziesięć. No te trawniki to sam bym sobie pokosił – no wiadomo nie kosiarką
jak ja to mówię piechotną, tylko tym samochodzikiem, no, ale tego to nikt do
domu nie kupuje, tylko raczej na większe parcele. No a w sobotę to był Grill no
i poprawka. Po prostu realizowaliśmy program najlepszy Żubr na Polanie. I było
fajnie. A w niedziele do domu i sprzątanie, ale na szczęście powierzchowne, bo
nikogo się nie spodziewam. Odkurzenie dywanu i wszędzie tam gdzie to tylko
możliwe, umycie podłóg i łazienki. No nie długo będą święta, to będzie trzeba się
wziąć za porządne sprzątanie, ale na razie można sobie odpocząć i zrelaksować
się. A propos sprzątania, to dzieci znowu mają pozamiatane; śniegu jak na
lekarstwo, nawet na sankach sobie pojeździć nie mogą.