poniedziałek, 8 grudnia 2014

Pakowanie

Zbliża się wielkimi krokami nasz wakacyjny urlop. Jedziemy z mężem nad nasze polskie morze na dwa tygodnie. Mamy już wykupione bilety z miejscówkami. Teraz mnie czeka koszmar pakowania. To jest dla mnie duże wyzwanie, pomimo corocznej naszej podróży. Właśnie siedzę przy stole z kartką i długopisem w ręku koncentrując się nad listą najpotrzebniejszych zakupów. Przygotowałam najważniejsze ubrania do prania i prasowania. Od paru dni jest piękna, słoneczna pogoda. Cieszę się z tego, bo mi wszystko wyschnie. Mam zwyczaj podczas pakowania wyjmować wszystko z szafy, to się robi niezły bałagan. Wtedy zastanawiam się, co mi będzie potrzebne. Wszystkie elementy w walizce układam równo i uzupełniam dziury. To trochę jak zabawa w klocki. I tu właśnie przyda się nasz niewielki ręczniczek, który po zrolowaniu idealnie wpasuje się w bok walizki, a włożone do małego woreczka bikini uzupełni inny brak w tej całej układance. Wszystko powinno być spakowane jak najbardziej ciasno, by uniknąć przemieszczania się naszych ubrań wewnątrz bagażu i gniecenia się. Wciąż zastanawiam się czy wziąć sobie tablet z jednej strony jest wygodniejszy do podróży niż laptop, bo zajmuje mniej miejsca. Z drugiej strony jak wyjeżdżam na urlop to raczej chcę odpocząć od wirtualnego świata. Od niedawna stosuję trik z miniaturkami kosmetyków, ale nie kupuję kosmetyków w wersji mini do podróży tylko mam małe buteleczki z Rossmanna do których odlewam szampon i żel pod prysznic.

Aby wyjechać z czystym sumieniem porządek zrobić w domu trzeba, by wrócić do w miarę miłego i czystego mieszkania. Najpierw wyrzucam wszystkie niepotrzebne graty. Co prawda już nieraz przekonałam się, że wyrzuciłam też to, co za chwile potrzebnym się okazało. Skupiam się nad łazienką, myję, szoruję wannę prysznic i umywalkę. Toaletę dezynfekuje specjalnym środkiem. Kuchnia wcześniej posprzątana tylko kwiaty układam w jednym miejscu, by sąsiadka miała wygodnie podlać. Jeszcze tylko w pokoju odkurzyć i umyć podłogę.