W moim ostatnim poście pisałem o zaletach prania w pralce. Czasami jednak musimy wyprać coś ręcznie, bo dana rzecz nie nadaje się do pralki, albo chcemy po prostu oszczędzić czas. Dziś będzie o tym, jak radzę sobie w takich sytuacjach.
Niektóre ubrania wykonane z tkanin delikatnych, przede wszystkim wełniane swetry, najlepiej znoszą pranie w rękach. Kiedy trzeba odświeżyć ulubiony sweter, nalewam letnią wodę do miski, dodaję około jednej trzeciej nakrętki płynu do prania tkanin delikatnych i mieszam do spienienia. Wełniane ubrania niezbyt mocno ugniatam w takim roztworze, po czym płuczę dwa, trzy razy w czystej wodzie. Do ostatniego płukania dodaję płyn zmiękczający, dzięki czemu sweter nie będzie bardzo „drapał”. Wełna łatwo się rozciąga, więc nie wyżymam takich ubrań mocno i nie wieszam na suszarce. Sposobem mojej mamy, rozkładam na podłodze ręcznik, na którym kładę sweter, głaszcząc go w celu nadania mu odpowiedniego kształtu i zostawiam do wyschnięcia.
Chcąc oszczędzić czas, piorę ręcznie również płócienne buty, takie jak tenisówki czy trampki. Nalewam na gąbkę odrobinę płynu do prania lub zwykłego mydła w płynie, zwilżam wodą i szoruję buty w środku i na zewnątrz. Jeżeli moje trampki są wyjątkowo brudne, używam szczotki zamiast gąbki. Następnie płuczę buty w letniej wodzie i wystawiam na balkon do wyschnięcia.
Na koniec jeszcze krótka uwaga dotycząca suszenia ubrań, zarówno tych pranych ręcznie, jak i w pralce. Nie należy wystawiać prania bezpośrednio na słońce, bo kolory mogą wyblaknąć. Z kolei suszenie zbyt blisko kaloryfera może spowodować skurczenie się niektórych tkanin. Na tym kończę, życząc udanego prania!