środa, 3 grudnia 2014

Mycie lamp u kolegi.


Pewnego razu odwiedziłem kumpla, tego samego z którym kiedyś myłem okna. Usiedliśmy w pokoju przy stole, i rozmawialiśmy o tym i owym przy piwku. Czas upływał nam bardzo miło i przyjemnie, aż zaczęło się ściemniać. Kolega wstał z krzesła, podszedł do włącznika i zapalił światło. W pokoju zrobiło się nieco jaśniej. "Chyba muszę wkręcić mocniejsze żarówki bo te jakoś słabo świecą." - mówi. A ja mu na to "A może byśmy tak wyczyścili i umyli lampy i elementy oświetlenia?". Po krótkiej wymianie słów w trakcie której podzieliliśmy się zadaniami przystąpiliśmy do pracy. Kolega stojąc na metalowej drabince demontował klosze lamp i podawał je mnie do czyszczenia i mycia. Podczas gdy ja czyściłem myłem i polerowałem szklane powierzchnie kloszów, kolega czyścił i mył wszystkie elementy i powierzchnie zewnętrzne i wewnętrzne lamp. Oczywiście pamiętaliśmy o zasadach BHP . Gdy skończyliśmy pracę wszystkie lampy świeciły jak nowe a w pokoju zrobiło się jasno i przyjemnie. Morał z tej przygody jest taki, że nie zawsze trzeba wkręcać mocniejsze żarówki, czasem wystarczy wyczyścić umyć i wypolerować lampy i elementy oświetlenia.