Pewnego razu odwiedziłem kumpla, tego samego z którym kiedyś
myłem okna. Usiedliśmy w pokoju przy stole, i rozmawialiśmy o tym i owym przy
piwku. Czas upływał nam bardzo miło i przyjemnie, aż zaczęło się ściemniać.
Kolega wstał z krzesła, podszedł do włącznika i zapalił światło. W pokoju zrobiło
się nieco jaśniej. "Chyba muszę wkręcić mocniejsze żarówki bo te jakoś słabo
świecą." - mówi. A ja mu na to "A może byśmy tak wyczyścili i umyli
lampy i elementy oświetlenia?". Po krótkiej wymianie słów w trakcie której
podzieliliśmy się zadaniami przystąpiliśmy do pracy. Kolega stojąc na metalowej
drabince demontował klosze lamp i podawał je mnie do czyszczenia i mycia.
Podczas gdy ja czyściłem myłem i polerowałem szklane powierzchnie kloszów,
kolega czyścił i mył wszystkie elementy i powierzchnie zewnętrzne i wewnętrzne
lamp. Oczywiście pamiętaliśmy o zasadach BHP .
Gdy skończyliśmy pracę wszystkie lampy świeciły jak nowe a w pokoju zrobiło się
jasno i przyjemnie. Morał z tej przygody jest taki, że nie zawsze trzeba
wkręcać mocniejsze żarówki, czasem wystarczy wyczyścić umyć i wypolerować lampy
i elementy oświetlenia.