Dzisiaj miałam pecha, albo
coś w tym rodzaju. Kupiłam sobie garnek żaroodporny w markecie po promocji.
Używałam go cztery razy i niespodziewanie pękł. Połowę naczynia wraz
zawartością wylądowało na płytki, co spowodowało kolejne straty. Obiad na
podłodze w rozbitym naczyniu to nieciekawy widok zwłaszcza dla osób głodnych. Zaskoczona
stałam nad tym chwilę, nie mogąc się otrząsnąć z niemiłego wrażenia. Zadawałam
sobie pytanie, co było nie tak. Może to wina taniego tworzywa z tego powodu znalazło
się na promocji. Wstawiłam do zimnego piekarnika i stopniowo się rozgrzewało do
odpowiedniej temperatury. Robiłam
wszystko według opisanej instrukcji. Zrobiłam sobie kawę dla polepszenia
nastroju i zabrałam się do zbierania rozbitych skorup wraz z niefortunnym obiadem.
Na szczęście płytki nie zostały uszkodzone, z czego miałam jedyną pociechę. W
trakcie sprzątania przypomniałam sobie sposoby babci, która jest pedantką. Nie
dorównuje jej pod tym względem, chociaż staram się jak tylko mogę. Ona używa
tylko środków naturalnych do wszelkich porządków, nawet odświeżacze ma
naturalne. Ja też stosuje jej rady, lecz czasem biorę preparaty chemiczne.
Myjąc podłogę użyłam szarego mydła, bo on skutecznie rozpuszcza tłuszcz. Przemyłam
poplamione zewnętrzne szafki. Umyłam naczynia, a kubki po herbacie oraz kawie
przetarłam gruboziarnistą solą. Następnie umyłam je i wyglądają jak nowe. Teraz
kolei na zlewozmywak, który zatkałam korkiem wsypałam do niego pół szklanki
sody i pół szklanki octu. Po około dziesięciu minutach spłukałam gorącą wodą.
Czasem zostawiam na całą noc. Armaturę czyszczę sodą z octem w proporcji dwa do
jednego. Jeśli jest bardzo ubrudzona też zostawiam na drugi dzień. Tym samym środkiem
nacieram metalowe klamki i uchwyty. Ten naturalny sposób porządnie wyczyści
metal, a co najważniejsze usunie rdzę.