niedziela, 14 grudnia 2014

Garnek żaroodporny

Dzisiaj miałam pecha, albo coś w tym rodzaju. Kupiłam sobie garnek żaroodporny w markecie po promocji. Używałam go cztery razy i niespodziewanie pękł. Połowę naczynia wraz zawartością wylądowało na płytki, co spowodowało kolejne straty. Obiad na podłodze w rozbitym naczyniu to nieciekawy widok zwłaszcza dla osób głodnych. Zaskoczona stałam nad tym chwilę, nie mogąc się otrząsnąć z niemiłego wrażenia. Zadawałam sobie pytanie, co było nie tak. Może to wina taniego tworzywa z tego powodu znalazło się na promocji. Wstawiłam do zimnego piekarnika i stopniowo się rozgrzewało do odpowiedniej temperatury.    Robiłam wszystko według opisanej instrukcji. Zrobiłam sobie kawę dla polepszenia nastroju i zabrałam się do zbierania rozbitych skorup wraz z niefortunnym obiadem. Na szczęście płytki nie zostały uszkodzone, z czego miałam jedyną pociechę. W trakcie sprzątania przypomniałam sobie sposoby babci, która jest pedantką. Nie dorównuje jej pod tym względem, chociaż staram się jak tylko mogę. Ona używa tylko środków naturalnych do wszelkich porządków, nawet odświeżacze ma naturalne. Ja też stosuje jej rady, lecz czasem biorę preparaty chemiczne. Myjąc podłogę użyłam szarego mydła, bo on skutecznie rozpuszcza tłuszcz. Przemyłam poplamione zewnętrzne szafki. Umyłam naczynia, a kubki po herbacie oraz kawie przetarłam gruboziarnistą solą. Następnie umyłam je i wyglądają jak nowe. Teraz kolei na zlewozmywak, który zatkałam korkiem wsypałam do niego pół szklanki sody i pół szklanki octu. Po około dziesięciu minutach spłukałam gorącą wodą. Czasem zostawiam na całą noc. Armaturę czyszczę sodą z octem w proporcji dwa do jednego. Jeśli jest bardzo ubrudzona też zostawiam na drugi dzień. Tym samym środkiem nacieram metalowe klamki i uchwyty. Ten naturalny sposób porządnie wyczyści metal, a co najważniejsze usunie rdzę.