Pewnego razu jakoś tak na wiosnę odwiedziłem kumpla a u
niego okna brudne, że świata nie widać. Zapytałem - co nie ma ci kto umyć
okien? - a on mi na to, że "Jakoś tak zeszło, ale skoro przyszedłeś to
mógłbyś mi pomóc. Jak umyjemy to postawię dobre piwo." I cóż było robić,
pogoda była ładna, piwo lubię więc wzięliśmy się do pracy. Wzięliśmy miski,
nalali ciepłej wody, dodali płynu do mysia i zaczęliśmy pracę. Kolega czyścił i
mył ramy okienne od wewnątrz i z zewnątrz, a ja zająłem się myciem,
czyszczeniem i polerowaniem szklanych powierzchni z zewnątrz i od wewnątrz. Tak
nam się spodobała ta impreza, że umyliśmy nawet parapety. Zeszło nam może ze
trzy godziny bo okna były duże, ale daliśmy rade okna lśniły jak nowe. Potem oczywiście
kolega dotrzymał słowa i poleciał po dobre piwo i dalsza część dnia upłynęła
nam bardzo przyjemnie. Z fajnym kumplem można nie tylko konie kraść ale i okna myć
pozdrawiam serdecznie Paweł Hołody.