poniedziałek, 1 grudnia 2014

Mycie okien u kolegi.


Pewnego razu jakoś tak na wiosnę odwiedziłem kumpla a u niego okna brudne, że świata nie widać. Zapytałem - co nie ma ci kto umyć okien? - a on mi na to, że "Jakoś tak zeszło, ale skoro przyszedłeś to mógłbyś mi pomóc. Jak umyjemy to postawię dobre piwo." I cóż było robić, pogoda była ładna, piwo lubię więc wzięliśmy się do pracy. Wzięliśmy miski, nalali ciepłej wody, dodali płynu do mysia i zaczęliśmy pracę. Kolega czyścił i mył ramy okienne od wewnątrz i z zewnątrz, a ja zająłem się myciem, czyszczeniem i polerowaniem szklanych powierzchni z zewnątrz i od wewnątrz. Tak nam się spodobała ta impreza, że umyliśmy nawet parapety. Zeszło nam może ze trzy godziny bo okna były duże, ale daliśmy rade okna lśniły jak nowe. Potem oczywiście kolega dotrzymał słowa i poleciał po dobre piwo i dalsza część dnia upłynęła nam bardzo przyjemnie. Z fajnym kumplem można nie tylko konie kraść ale i okna myć pozdrawiam serdecznie Paweł Hołody.