czwartek, 11 grudnia 2014
wachta kambuzowa.
płynąc żaglowcem wachta w jakiej byłem przejeła kambuz, kuchnie. kolacja, śniadanie, obiad i po obiedzie przekazuje si ęobowiązki następnej wachcie. zaczeliśmy od położenia serwetek antypoślizgowych na stołac i przygotowaniu posiłku hzaczeło się noszenie naczyń oraz potraf, już po kolacji wynoszenie wszystkiego i to robiły 4 osoby, a w kuchni przy zmywaku następne 3 osoby, jedna zmywała, druga płukała, a trzecia wycierała i układała, dalej starcie stołów i umcie całej kuchni. starcie krajalnicy i umycie kuchenki. śniadanie i obiad to samo, ale dalej było więcej pracy, trza wyjąć gumy z podłogi i wynieść na pokład, a tam mycie i szorowanie z obu stron, a w kambuzie również mycie całej podłogi, mycie garnków, szrowanie szafek, na zakończenie wniesienie gum i ich ułożenie, dodatkowo powturne umycie podłogi. wszystko odbierał bosman wraz z oficerem wachty przejmującej, jak było dobrze było wspaniale, a jak źle, były poprawki. ponowne mycie i szorowanie, robili to wszytcy bo w wachcie jeden za wszystkich i wszystcy za jednego, pełna wspułpraca.