Czas na sprzątanie garażu
Długo to trwało, ale wreszcie
ruszyłam z porządkami: wzięłam szczotkę, wiadro
i mopa natomiast mąż zabrał się za
cięższy kaliber : wystawionych do garażu, ale niepotrzebnych w
domu mebli, szafek, półek a w nich mnóstwo zakurzonych,brudnych i
nie wiadomo po co zostawianych "na później"drobiazgów (a
może jeszcze się przydadzą). A to stara lampa, części
niekompletnej armatury, kuchenka mikrofalowa .Wynoszenie,
przestawianie, segregacja to dzieło mojego męża.
Zaczęliśmy od mycia podłogi,
parapetów, wytarcia kurzy z mebli, które ocalały z segregacji.
Kosz na śmieci opróżniany był kilka
razy. Czas na krótką przerwę: na pralce robimy sobie stolik na
ciastko z kawą. Na końcu umyłam okna, grzejnik i lampy.
I wreszcie samochód, który stał pod
chmurką może zaparkować w czystym garażu, a rano skrobanie szyb
staje się zbędne.