wtorek, 20 stycznia 2015

Małe Sprzątanie, Duże składanie


Któregoś dnia przyszedł dzień, że przywieść mi miano komputer – na potrzeby naszego blogu dodam tylko, że nie był to komputer typu laptop, tylko stacjonarny, a co za tym idzie trzeba było gruntownie posprzątać kąt, w którym miał się znajdować.  Najpierw odbyło się odkurzanie odkurzaczem za pomocą szczotki typu turbo. Odbywało się warczenie przy tym typu mielenie. A że praca ma miejsce wiadomo było po przemieszczających się ziarenkach tak zwane rusowanie. Bo nie zawsze to ma miejsce, zwłaszcza przy tych nowych szczotkach, bo się łatwo zapychają, a ciężko odpychają, nie jak magnesy, ale jednak. Następnie nastąpiło wstawienie stolika, na którym miał się znajdować komputer. Dokładnie go umyto wodą z płynem i wytarto papierowymi ręcznikami. I tu nastąpił proces odwrotny do tego, jaki jest opisywany na tym blogu, a mianowicie zaczęto robić totalny bałagan. Wyciągano z pudeł różne skrzyneczki kabelki i styropiany i zaczęto je łączyć ze sobą, tak, aby stanowiły spójność – to znaczy kabelki ze skrzyneczkami, a styropiany z kartonami. Te pierwsze po to, aby zagrało, napisało ewentualnie odczytało, a te drugie, aby jak najmniej miejsca zajmowały.  No i po dwóch godzinach się udało. I w nagrodę spożyto pizzę. A następnie, żeby była równowaga w przyrodzie, odbyło się mycie i dezynfekcja toalety, ale o tym to pisałem na jednym z pierwszych blogów i nie chcę się powtarzać. W tym tygodniu miała miejsce wymiana ostatnich starych żarówek żarowych na gazowe. Dają na nie rok gwarancję, ciekawe, czy wytrzymają. W sypialni na pewno, bo się rzadko zapala światło, ale w kuchnie mogą nie dać rady, bo często się pali i gasi. W pokoju już świecą osiem miesięcy jeszcze cztery i po gwarancji. Ale może będą świecić i dziesięć, kto je tam wie.