W jednym z południowych miast polski odbyło się dzisiaj
gruntowne sprzątanie kuchni przez jej niewidomą użytkowniczkę. Jak to bywa w
przypadku takich osób sprzątanie owo wykonywane jest sukcesywnie i
konsekwentnie, według z góry zaplanowanego planu, po to, aby niczego nie
pominąć i aby wszystko było czyste i gładziutkie. Ja wiem, że niektórzy dodaliby
tu jeszcze błyszczące – nie przeczę, że takie jest, ale nie jest to celem tej
osoby, bo i tak nie widzi. Na początek odbywa się włożenie brudnych naczyń do
zmywarki, po to, aby uniknąć ewentualnych przeszkód. Następnie myje się
dokładnie mniej brudne rzeczy, takie jak lodówka z zewnątrz, zmywarka – jak wyżej
i mikrofalówka. Kolejnym działaniem, jakie ma miejsce, to jest mycie blatów
kuchennych i stołu. Oczywiście myjąc cały czas sprawdza się namacalnie drugą
ręką czy czegoś się nie pominęło, jeżeli tak, to powraca się do tego miejsca i
zdrapuje się druciakiem, np. ziarnko ryżu, które zaschło na blacie, albo
tłustość jakiejś plamy traktuje się dodatkową porcją płynu. Po wypucowaniu
blatów do czysta, czas na kuchenkę mikrofalową w środku i kuchenkę gazową. Tam
to trudniejsza sprawa. Czasami trzeba coś drapać, no chyba, że się wie, że się
coś wylało, czy wykipiało, to zalewa się na początku wodą z płynem żeby
odmokło. Po doczyszczeniu i osuszeniu kuchenki, żeby palniki się dobrze paliły
czas na zlew, płukanie ścierek i szorowanie, najlepiej proszkiem typu chru, chru
posypuje się delikwenta i druciakiem szoruje. Potem spłukanie i koniec. Na sam
koniec to idzie podłoga. Najpierw na pałę odkurzaczem, a potem w modlitewnej
postawie, traktuje się ją jak blaty i stoły. Trwa to dłużej, niż u nie jednej
widzącej osoby, ale po takim sprzątaniu ma się gwarancję stuprocentowej
czystości.