piątek, 23 stycznia 2015

Sprzątanie kiedyś i dziś.

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak bardzo różnią się nasze sposoby sprzątania od tego, co robili nasi rodzice i dziadkowie? Polska rzeczywistość zmieniała się bardzo szybko w ostatnich dwudziestu latach i zmiany te nie ominęły także porządków. Przyjrzyjmy się więc pod tym kątem światom sprzed i po transformacji ustrojowej.
Wydaje się, że największa różnica dotyczy dostępnych środków czystości. Nasze babcie potrafiły umyć wszystko za pomocą szarego mydła, boraksu i octu. My natomiast mamy schowki zapchane dziesiątkami preparatów; inny do mycia toalety, czyszczenia zlewu, ścierania podłóg itp. Techniki sprzątania też bardzo się zmieniły. Przykładem nich będzie odkurzanie i mycie podłóg. Dobrze pamiętam, jak moja mama i babcia codziennie zamiatały, a w sobotę klęczały z udręczoną miną, szorując podłogi w całym domu. Dziś, za pomocą odkurzacza i mopa, praca jest szybsza i mniej męcząca. Co ciekawe, moja mama podchodziła do wynalazku mopa z podejrzliwością. Pozostała wierna mokrej szmacie, twierdząc, że tylko tak można porządnie posprzątać. W przypadku starych, zniszczonych podłóg, pewnie było to prawdą. Dzisiaj jednak mamy gładkie płytki i panele, które myją się z łatwością różnego rodzaju mopami.
Kiedy myślę o sprzątaniu w PRL, to od razu do głowy przychodzi mi jedna z ikon tamtych czasów: podwórkowy trzepak. W soboty oraz w okresie przedświątecznym, na blokowiskach rozlegał się charakterystyczny odgłos trzepanych dywanów. Jeszcze do lat osiemdziesiątych każde dziecko znało to miejsce, bo zastępowało nam plac zbaw. Dziś dywany częściej się pierze, a dzieci wolą pograć na komputerze…
Obecnie sprząta nam się szybciej i wygodniej, mamy też większy wybór. Czasami jednak warto przypomnieć sobie stare sposoby walki z brudem.