Pewnego razu miałem iść z kolegą na koncert rokowy. Zachodzę
do niego do domu a on jeszcze niegotowy mówi, że jeszcze musi trochę
posprzątać. Wzięliśmy się ostro do roboty, bo pracy było jeszcze sporo. Ja
wycierałem kurz z mebli półek i parapetów w pokoju a kolega wycierał kurz z mebli
półek i parapetów w kuchni. Gdy już uporaliśmy się z wycieraniem kurzu
przeszliśmy do następnej części zadania. Ja wyciągnąłem odkurzacz ze schowka w
korytarzu, zamontowałem odpowiedni osprzęt i przystąpiłem do odkurzania podłogi
a kolega wziął się za porządek w łazience. Gdy ja odkurzałem podłogi w pokoju
korytarzu i kuchni, kolega w łazience umył: umywalkę, wannę, pralkę z zewnątrz,
umył i wypolerował armaturę, umył i zdezynfekował toaletę, uzupełnił również
papier toaletowy i mydło w płynie i wymienił ręczniki. Następnie gdy ja
odkurzałem dywan w pokoju, kolega umył podłogi w pokoju łazience i w kuchni.
Gdy już uporaliśmy sie ze sprzątaniem mieszkania z czystym sumieniem i w
poczuciu dobrze spełnionego obowiązku mogliśmy się udać na koncert.