czwartek, 8 stycznia 2015

Poświąteczne pranie

Poświąteczne pranie
W świątecznym okresie wszystkie poważniejsze prace porządkowe poszły tam gdzie szczotka do zamiatania czyli do kąta. W związku z tym po kilkudniowej przerwie, w łazience, z kosza na brudną bieliznę ubrania zaczęły wychodzić same, ewentualnie w towarzystwie ręczników i ścierek kuchennych. Musiałam z tym zrobić porządek! Zaczęłam od segregacji na kilka grupek i podgrupek: białe, kolorowe jasne, kolorowe ciemne, czarne. Osobno delikatne swetry, ręczniki i ścierki(jasne, ciemne). Samo rozdzielanie trwa denerwująco dłuższą chwilę, potem wystarczy wrzucić ubrania do pralki. Następnie wieszamy mokre pranie, składamy a w wersji na bogato jeszcze prasujemy... Jeżeli pralka sama pierze, zmywarka sama zmywa to dlaczego nie wynaleziono jeszcze maszyny, która sama ładuje posegregowane przedmioty? Kolorowe jasne – wchodzisz do bębna, białe – czekasz na swoją kolejkę, kubek – wchodzisz do zmywarki, drewniana łyżka – zostajesz. Proste? Proste! To dlaczego jeszcze niemożliwe? I jeszcze żeby samotne skarpetki zawsze mogły odnaleźć swoją parę... Z tego rozmarzenia rozlałam płyn do płukania i musiałam umyć podłogę w całej łazience.