poniedziałek, 26 stycznia 2015
pechowe odpowietrzanie grzejnika
Wprawdzie zima już na dobre zadomowiła się w Naszej codzienności i dnie są bardzo zimne, to opowiem Wam historię o moim pechowym awaryjnym sprzątaniu mieszkania po odpowietrzaniu grzejnika tuż przed tym okresem. Grzejniki w mieszkaniach z reguły nie są włączane w okresie innym, niż zimowym, czyli tak zwanym grzewczym, więc przez ten czas po prostu "śpią". Ale kiedy nadchodzi pierwszy mróz i zaczynamy odczuwać chłód na własnej skórze, to oznacza, że czas najwyższy zacząć "grzać". Tak było tym razem u mnie, gdy wieczory były już mroźne. Dowiedziawszy się o rozpoczęciu okresu grzewczego w moim bloku, szybko odkręciłam zawór w grzejniku, aby podgrzana woda z kotłowni "zagościła" w moich kaloryferach znajdujących się we wszystkich pomieszczeniach mieszkania. Czekam, czekam i nic... Grzejniki zimne, a ja marznę. Szybko się domyśliłam, że skoro tak długo nie pracowały, to napewno są zapowietrzone. Łatwo pójdzie - myślę sobie, bo jest tutaj takie małe pokrętło zwane odpowietrznikiem. Więc odkręcam ten odpowietrznik, kręcę i kręcę... I nagle BUM. Zaworek wypadł, a z grzejnika chlusnęła brudna woda prosto na ścianę, na meble stojące obok, na firankę i zasłonkę w oknie. Na podłodze również miałam pełno wody. Nie zastanawiając się ani chwili pobiegłam do sąsiada prosząc go o ratunek w tej katastrofie. On wziął tylko potrzebny specjalny klucz hydrauliczny i szybko opanował sytuację. Ponieważ posiadał przy sobie odpowiedni klucz do zaworów w grzejnikach, poprosiłam go, aby odpowietrzył pozostałe kaloryfery w mieszkaniu, bo ja już nie chciałam ryzykować. Mnie pozostało to wszystko posprzątać. Postanowiłam, że najpierw wypiorę firankę i zasłonki z okna, a później zajmę się resztą. Wrzuciłam brudne rzeczy do pralki, wsypałam proszek i nastawiłam programator w pralce na bardzo brudne pranie. Niech pralka robi swoje, a ja muszę zebrać wodę z podłogi. Do tego będę potrzebowała duże wiaderko i szmatę dobrze wchłaniającą wodę. Kiedy zebrałam już sporą ilość wody z podłogi, resztę wilgoci "potraktowałam" mopem. Meble przemyłam gorącą wodą, a później specjalnym płynem do ich czyszczenia. Została mi tylko ściana, na której widać już były czarne plamy od tej brudnej wody z grzejnika. Ale na szczęście woda jeszcze nie wyschła, więc plamy szybko i ładnie usunęłam czyściutką szmatką. Po takiej przygodzie zrozumiałam, że czasami z pozoru proste czynności, jak odpowietrzenie grzejników przy wielkim pośpiechu mogą narobić więcej szkód, niż byśmy się tego spodziewali.