Święta to wspaniały czas spotkań rodzinnych i przyjacielskich, na który czeka się cały rok. Jednak wszystko co dobre ma też swoje wady. Tabuny gości w domu to mniej komfortowe warunki mieszkania, zagracone pomieszczenia, rosnące góry śmieci i brudnych talerzy. Dlatego lubię ten moment, gdy wreszcie zostaję sam z domownikami i mogę zabrać się za poświąteczne porządki. Po kilku dniach leniuchowania przyjemnie jest poruszać się przy sprzątaniu, a doprowadzenie domu do stanu sprzed świąt nie wymaga przecież wielkiego wysiłku.
Zaczynam od wstawienia brudnych naczyń do zmywarki. Wkładam kostkę myjącą do dozownika, uzupełniam sól zmiękczającą wodę i ustawiam program odpowiedni do stopnia zabrudzenia naczyń. Do mycia pojemników szklanych używam dodatkowo nabłyszczacza. W czasie gdy naczynia się myją, porządkuję ubrania i buty oraz wyrzucam wszystkie zbędne rzeczy nagromadzone przez święta. Następnie szybko odkurzam podłogi, aby pozbyć się rozsypanego igliwia, okruchów i innych „pamiątek” po gościach. Pozostaje jeszcze tylko przyjrzeć się pomieszczeniom, które mogły najbardziej ucierpieć podczas świąt, czyli kuchni i łazience. Być może trzeba będzie przetrzeć lustro i płytki, albo umyć zlew i wyczyścić blaty. Kiedy skończymy sprzątać, naczynia będą już pewno umyte i wysuszone. Możemy je teraz rozmieścić w szafkach, a zmywarkę zostawić uchyloną, żeby wyschła.
Tych kilka prostych zabiegów wystarczy, bo dom był już przecież gruntownie wysprzątany przed świętami. W ten sposób znów zapanuje tu ład, a my będziemy mogli usiąść spokojnie i nacieszyć się wolnym czasem, który jeszcze nam pozostał. Może wreszcie znajdziemy chwilę na lekturę książki przy choince lub na nieśpieszne obejrzenie prezentów od Świętego Mikołaja?