piątek, 30 stycznia 2015

sprzątanie w dużym sklepie

Blisko mojego osiedla, gdzie mieszkam, znajduje się duży sklep spożywczo-przemysłowy. Zawsze robię tam zakupy, ponieważ jest mi łatwo się tam poruszać z psem przewodnikiem. A w ogóle jest tam bardzo miła obsługa i jest po prostu miło. Sklep ten czynny jest od samego rana aż do późnej pory dnia. Kiedyś wybrałam się do tego sklepu dość późno, bo akurat przed samym zamknięciem i miałam okazję przyjrzeć się z bliska, jak wygląda sprzątanie takiego obiektu tuż przed i po zamknięciu takiego sklepu. Po prostu pracownicy byli tak mili, że pozwolili mi na chwilę zostać w sklepie po zamknięciu, zwłaszcza, że na zewnątrz "szalała" wielka burza.
Najpierw pracownice zabierały wszelkie pieczywo, jakie zostało na stoisku z takim asortymentem, a następnie zaczęły przecierać ściereczkami wszystkie półeczki, gdzie znajdowały się takie artykuły.
Zauważyłam, jak pracownice tego sklepu na stoisku z artykułem mięsnym, również musiały pochować na zaplecze wszystkie wyroby mięsne, a następnie bardzo dokładnie umyć i powycierać półki, gdzie te wyroby się znajdowały.
Kiedy tak przesiadywałam w środku sklepu i obserwowałam pracę ekspedientek po zamknięciu całego "supermaketu", dotarło do mnie, jak te pracownice muszą wykonać dużo więcej pracy niż w ciągu dnia.
W sklepie pracownice podzieliły się na grupy, które miały określone zadania w zakresie porządku i sprzątania.
Kiedy jedna brygada zajmowała się poszczególnymi stoiskami, to inna musiała zabrać się za sprzątanie całości. Mam na myśli tutaj mycie podłogi.
Po zamknięciu jest wszystko proste, ale jeszcze kiedy klienci wchodzą do sklepu, to nie jest to takie proste.
Wiadomo - pracownica przemyje część podłogi, a za chwilę wejdzie klient i naniesie tyle błota z zewnątrz, że po prostu się płakać chce.
Ale co zrobić. Taka praca.
W podsumowaniu powiem Wam w sekrecie, że nie zazdroszczę tym dziewczyną, bo kończąc pracę wychodzą bardzo późno do domu.