W tym roku jesień była wyjątkowo pogodna i ciepła, co sprzyjało aktywności na świeżym powietrzu. W jedną z takich ładnych listopadowych sobót wybrałem się do kolegi, żeby oddać mu pożyczone płyty. Kiedy dotarłem do jego domu, zastałem całą rodzinę pochłoniętą sprzątaniem. Oddałem więc kumplowi płyty, przeprosiłem za najście i chciałem się pożegnać. Żona kolegi zatrzymała mnie jednak, mówiąc ze śmiechem, że u nich w domu nieproszeni goście pomagają w sprzątaniu. Nie pozostało mi więc nic innego, jak zakasać rękawy i wziąć się do pracy.
Pani domu rozdzieliła pomiędzy nas obowiązki; mój kolega i ja mieliśmy zająć się sprzątaniem na zewnątrz domu. Dla mieszczucha mieszkającego w blokowisku, perspektywa pracy w ogródku była bardzo przyjemna. Ochoczo więc chwyciłem za grabie, aby pomóc koledze w uprzątnięciu liści z trawnika. Czas upłynął nam mile na grabieniu i rozmowach na tematy do tej pory mi obce, jak pielęgnacja roślin, czy sprzęt ogrodniczy. Następnie zabraliśmy się za koszenie trawy; ja obsługiwałem kosiarkę, podczas gdy kolega ścinał trawę w trudno dostępnych miejscach za pomocą ręcznej podkaszarki. Przy okazji dowiedziałem się, że trawnik należy kosić regularnie w dwutygodniowych odstępach, gdyż wtedy zachowuje on ładny wygląd. Uporawszy się z trawą, przystąpiliśmy do zamiatania zewnętrznych schodów i tarasu. Następnie przetarłem poręcze, a kolega umył schody i płytki na tarasie za pomocą mopa i odpowiedniego płynu.
Nie spieszyliśmy się zbytnio i nawet się nie zorientowaliśmy, kiedy nadeszła pora obiadu. Żona kolegi zaprosiła nas do posprzątanego domu na gorącą zupę dyniową na ostro. Było to uwieńczeniem bardzo udanego dnia.
niedziela, 30 listopada 2014
piątek, 28 listopada 2014
awaria pieca
Dziś opowiem, do czego może doprowadzić nieuważne spalanie śmieci.
Dzięki takiemu postępowaniu możemy sobie zafundować wielkie sprzątanie.
Na ogół nie mamy tego problemu, ponieważ prawie wszędzie jest centralne ogrzewanie i nie martwimy się, że trzeba kupić węgiel, wybrać popiół czy napalić w piecu,
żeby było ciepło.
Są jeszcze takie domy, gdzie nie ma centralnego ogrzewania, a jedynie piec kaflowy czy też inny, w którym trzeba rozpalić.
Zdarza się jednak, że oprócz węgla i drewna czy papieru palimy też inne śmieci.
A są to plastikowe butelki i stare ścierki.
Tak było i tym razem.
W jednej z takich kamienic, rodzina, która mieszkała na parterze postanowiła, a właściwie gospodyni tego domu, rozpalić w piecu.
Nie miała węgla, więc włożyła do pieca plastikowe butelki i stare ścierki, które były nasączone pastą do pastowania podłogi.
Podpaliła zapałką.
Nagle z piętra przybiega starsza pani i oskarża sąsiada, którego nie lubi, że coś wrzucił do pieca, co spowodowało, że rura wypadła jej z pieca na środek pokoju.
Gospodyni oczywiście nie przyznała się, że to jej sprawka.
Zaproponowała, że posprząta mieszkanie starszej sąsiadce.
Mieszkanie sąsiadki nadawało się do generalnego sprzątania jak po remoncie.
Winna tej katastrofy gospodyni zabrała się do sprzątania.
Najpierw wszystko starannie odkurzyła.
Później przyszła kolej na mycie.
Zanim zabrano się do porządków, trzeba było naprawić piec i umieścić część, która wypadła na swoim miejscu.
Na szczęście pomógł życzliwy sąsiad, który akurat znał się na tym fachu.
Po usunięciu awarii pieca gospodyni zajęła się sprzątaniem mieszkania starszej pani.
Po dokładnym odkurzeniu zaczęła wszystko starannie myć.
Najpierw umyła lampy, drzwi, okna i meble.
Później umyła podłogę.
Następnie wypastowała, a jak pasta wyschła, to ją wyfroterowała.
Zdjęła pościel i firanki.
Następnie było pranie pościeli, firanek i zasłonek.
Okna umyte, firanki i zasłonki wyprane, to trzeba je zawiesić.
Jeszcze została pościel.
Najpierw, winna tej szkody sąsiadka wyprała i wykrochmaliła pościel.
Kiedy pościel wyschła, sąsiadka starszej pani pomogła ją zmienić.
Dopiero po kilku dniach starsza pani dowiedziała się, że sprawcą tej awarii była sąsiadka z parteru, a nie sąsiad, którego starsza pani nie lubiła.
Dzięki takiemu postępowaniu możemy sobie zafundować wielkie sprzątanie.
Na ogół nie mamy tego problemu, ponieważ prawie wszędzie jest centralne ogrzewanie i nie martwimy się, że trzeba kupić węgiel, wybrać popiół czy napalić w piecu,
żeby było ciepło.
Są jeszcze takie domy, gdzie nie ma centralnego ogrzewania, a jedynie piec kaflowy czy też inny, w którym trzeba rozpalić.
Zdarza się jednak, że oprócz węgla i drewna czy papieru palimy też inne śmieci.
A są to plastikowe butelki i stare ścierki.
Tak było i tym razem.
W jednej z takich kamienic, rodzina, która mieszkała na parterze postanowiła, a właściwie gospodyni tego domu, rozpalić w piecu.
Nie miała węgla, więc włożyła do pieca plastikowe butelki i stare ścierki, które były nasączone pastą do pastowania podłogi.
Podpaliła zapałką.
Nagle z piętra przybiega starsza pani i oskarża sąsiada, którego nie lubi, że coś wrzucił do pieca, co spowodowało, że rura wypadła jej z pieca na środek pokoju.
Gospodyni oczywiście nie przyznała się, że to jej sprawka.
Zaproponowała, że posprząta mieszkanie starszej sąsiadce.
Mieszkanie sąsiadki nadawało się do generalnego sprzątania jak po remoncie.
Winna tej katastrofy gospodyni zabrała się do sprzątania.
Najpierw wszystko starannie odkurzyła.
Później przyszła kolej na mycie.
Zanim zabrano się do porządków, trzeba było naprawić piec i umieścić część, która wypadła na swoim miejscu.
Na szczęście pomógł życzliwy sąsiad, który akurat znał się na tym fachu.
Po usunięciu awarii pieca gospodyni zajęła się sprzątaniem mieszkania starszej pani.
Po dokładnym odkurzeniu zaczęła wszystko starannie myć.
Najpierw umyła lampy, drzwi, okna i meble.
Później umyła podłogę.
Następnie wypastowała, a jak pasta wyschła, to ją wyfroterowała.
Zdjęła pościel i firanki.
Następnie było pranie pościeli, firanek i zasłonek.
Okna umyte, firanki i zasłonki wyprane, to trzeba je zawiesić.
Jeszcze została pościel.
Najpierw, winna tej szkody sąsiadka wyprała i wykrochmaliła pościel.
Kiedy pościel wyschła, sąsiadka starszej pani pomogła ją zmienić.
Dopiero po kilku dniach starsza pani dowiedziała się, że sprawcą tej awarii była sąsiadka z parteru, a nie sąsiad, którego starsza pani nie lubiła.
Porządki zakończone
Witam
ten post będzie poświęcony porządkom a mianowicie ich zakończeniu :-).
Po wielu ciężkich popołudniach, a nawet poświęconym dwóm sobotom , porządki w nowym domu zostały zakończone. Tak dla przypomnienia do posprzątania było : garaż, salon , WC, łaźienka, dwie sypialnie, pokój dzienny. Poprzedni właściciele pozostawili ogromny bałagan.
Okna był tak brudne , że praktycznie nie potrzeba było rolet bo i tak nie było nic widać. Podłogi były tak klejące że można było zgubić buty jak ktoś miał luźno je przywiązane :-). Nie wspomnę już o lamperii , czy listwach podłogowych, ba nawet nie wynieśli worków ze śmieciami.
W małym skrócie wyglądało to tak:
na początek był garaż - takie duże pomieszczenie kompletnie zabrudzone, zagracone. Pierw zostały umyte ściany , lampy listwy progowe, okna nawet myte były żaluzje w bo zalegała na nich taka warstwa kurzu że nawet muchy ich unikały. Na koniec została wyczyszczona podłoga i to z takim efektem że praktycznie wyglądała jak nowa:-0.
Później było już trochę łatwiej, po walce w garażu sam dom był już mniejszym problemem.
W domu zostały wszystkie podłogi , okna , lamperia , powiemienianie stare kosze na śmieci, umyte i wypolerowane listwy podłogowe, umyte zostałe wszystkie klosze, pościagane zostały wszystkie meble i powycierane kurze z każdego miejsca i sprzetu domowego.
Podłogi zostały wyszrowane , śmieci powynoszone, w WC powymieniao wszystkie krany ręczniki uchwyty na papier toaletowy. Umyte zostały pralki lodówki suszarki normalnie każdy sprzet AGD RTV który znajdował się w domu został wyczyszczony.
Ale opłacało się teraz domek wygląda bardzo przyjemnie i czysto.
ten post będzie poświęcony porządkom a mianowicie ich zakończeniu :-).
Po wielu ciężkich popołudniach, a nawet poświęconym dwóm sobotom , porządki w nowym domu zostały zakończone. Tak dla przypomnienia do posprzątania było : garaż, salon , WC, łaźienka, dwie sypialnie, pokój dzienny. Poprzedni właściciele pozostawili ogromny bałagan.
Okna był tak brudne , że praktycznie nie potrzeba było rolet bo i tak nie było nic widać. Podłogi były tak klejące że można było zgubić buty jak ktoś miał luźno je przywiązane :-). Nie wspomnę już o lamperii , czy listwach podłogowych, ba nawet nie wynieśli worków ze śmieciami.
W małym skrócie wyglądało to tak:
na początek był garaż - takie duże pomieszczenie kompletnie zabrudzone, zagracone. Pierw zostały umyte ściany , lampy listwy progowe, okna nawet myte były żaluzje w bo zalegała na nich taka warstwa kurzu że nawet muchy ich unikały. Na koniec została wyczyszczona podłoga i to z takim efektem że praktycznie wyglądała jak nowa:-0.
Później było już trochę łatwiej, po walce w garażu sam dom był już mniejszym problemem.
W domu zostały wszystkie podłogi , okna , lamperia , powiemienianie stare kosze na śmieci, umyte i wypolerowane listwy podłogowe, umyte zostałe wszystkie klosze, pościagane zostały wszystkie meble i powycierane kurze z każdego miejsca i sprzetu domowego.
Podłogi zostały wyszrowane , śmieci powynoszone, w WC powymieniao wszystkie krany ręczniki uchwyty na papier toaletowy. Umyte zostały pralki lodówki suszarki normalnie każdy sprzet AGD RTV który znajdował się w domu został wyczyszczony.
Ale opłacało się teraz domek wygląda bardzo przyjemnie i czysto.
Mistrz łazienki.
Każdy z nas mógłby wyliczyć te obowiązki domowe, które najchętniej zostawiłby komuś innemu, oraz takie, które wykonuje bez wysiłku, a niekiedy nawet z przyjemnością. Dla mnie najbardziej niewdzięczną pracą jest szorowanie trudno dostępnych, mocno zabrudzonych zakamarków. Natomiast zajęciem, które zdecydowanie lubię najbardziej jest sprzątanie łazienki. Pomieszczenie to w moim domu składa się głównie z płaskich powierzchni łatwych do czyszczenia, wszystko co można schowane jest w szafkach i schowkach.
Sprzątanie łazienki zaczynam od starcia kurzu z kinkietu nad lustrem, pralki i półki nad stelażem toalety. Następnie czyszczę lustro za pomocą płynu do szyb lub roztworu kwasku cytrynowego i wycieram je do sucha ręcznikiem papierowym. Potem przychodzi pora na ‘chlapiące’ czynności, czyli mycie toalety z zewnątrz oraz umywalki i kabiny prysznicowej. Muszlę klozetową przecieram nawilżoną gąbką, a do reszty stosuję płyn do łazienek lub roztwór octu. Do wnętrza muszli wlewam ekologiczny płyn do toalet i pozostawiam go tam na kilkanaście minut, żeby mógł zadziałać. W tym czasie przecieram płytki na ścianie wilgotną ściereczką i myję podłogę mopem zwilżonym wodą z detergentem. Czyszcząc urządzenia sanitarne zachlapujemy podłogę, dlatego ważna jest kolejność sprzątania. Gdy podłoga wyschnie, szoruję wnętrze muszli klozetowej szczotką i pozostawionym tam płynem do toalet, po czym spłukuję.
Łazienka jest już czysta, pozostaje więc tylko uzupełnić mydło w płynie w dozowniku i wymienić ręczniki na świeże. Tak wygląda mój cotygodniowy sobotni rytuał sprzątania. Nie trwa to zbyt długo, za to efekt jest zauważalny. W takiej łazience przyjemnie jest wziąć odprężający prysznic i otulić się pachnącym ręcznikiem…
Sprzątanie łazienki zaczynam od starcia kurzu z kinkietu nad lustrem, pralki i półki nad stelażem toalety. Następnie czyszczę lustro za pomocą płynu do szyb lub roztworu kwasku cytrynowego i wycieram je do sucha ręcznikiem papierowym. Potem przychodzi pora na ‘chlapiące’ czynności, czyli mycie toalety z zewnątrz oraz umywalki i kabiny prysznicowej. Muszlę klozetową przecieram nawilżoną gąbką, a do reszty stosuję płyn do łazienek lub roztwór octu. Do wnętrza muszli wlewam ekologiczny płyn do toalet i pozostawiam go tam na kilkanaście minut, żeby mógł zadziałać. W tym czasie przecieram płytki na ścianie wilgotną ściereczką i myję podłogę mopem zwilżonym wodą z detergentem. Czyszcząc urządzenia sanitarne zachlapujemy podłogę, dlatego ważna jest kolejność sprzątania. Gdy podłoga wyschnie, szoruję wnętrze muszli klozetowej szczotką i pozostawionym tam płynem do toalet, po czym spłukuję.
Łazienka jest już czysta, pozostaje więc tylko uzupełnić mydło w płynie w dozowniku i wymienić ręczniki na świeże. Tak wygląda mój cotygodniowy sobotni rytuał sprzątania. Nie trwa to zbyt długo, za to efekt jest zauważalny. W takiej łazience przyjemnie jest wziąć odprężający prysznic i otulić się pachnącym ręcznikiem…
czwartek, 27 listopada 2014
pranie psiego legowiska
Mam psa przewodnika, którego traktuję jak członka rodziny.
Nie jest to tylko zwykły pies, który ma mi służyć, ale jest przede wszystkim moim przyjacielem, z którym rozmawiam i bawię się.
Stworzyłam jemu takie małe "święte miejsce, które służy mu, jako schronienie przed złymi czynnikami życia codziennego.
Jest to oczywiście jego legowisko. Jest to tak zwane "królestwo pieska".
Czasem trzeba je odświeżyć, to znaczy - odkurzyć i wyprać, ąby piesiu czuł się w nim bardzo komfortowo i przede wszystkim bezpiecznie.
Zanim zabiorę się do wyprania legowiska, najpierw je odkurzam z sierści.
Później wyjmuję środek legowiska, rozsuwam powłoczkę i wyjmuję poduszki, a następnie zdejmuję pokrowiec z korpusu legowiska.
Te wszystkie czynności zależą od tego, jakiego rodzaju jest to legowisko, tzn. z jakiego materiału oraz jakiej wielkości to jest.
Pranie trwa długo, ponieważ poduszki są zbyt duże i każdą z nich muszę prać osobno, ponieważ nie zmieściłyby się do pralki razem.
Najpierw wkładam pokrowce do pralki.
Do odpowiednich szufladek wsypuję proszek, a do trzeciej szufladki wlewam płyn do płukania.
Ustawiam pralkę na czterdzieści stopni i włączam.
Kiedy pranie się skończy, wyciągam pokrowce i wieszam na suszarce, żeby wyschły.
Teraz przyszła kolej na poduszki.
I tutaj również wszystko zależy od kilku czynników, tzn. z jakiego materiału są poduszki (czy jest to przemakalne czy nie) oraz jakiej to jest wielkości.
Każdą z nich wkładam do pralki, wsypuję proszek, wlewam płyn do płukania i ustawiam na czterdzieści stopni.
Po wypraniu każdą poduszkę wyciągam z pralki i kładę na suszarce, a nstępnie czekam, aż wyschną.
Jak już wszystko wyschnie, to zakładam pokrowce na legowisko.
Mój piesek, jak widzi czyste legowisko jest bardzo szczęśliwy i cieszy się, że o niego dbam.
Takie pranie legowiska staram sie wykonywać co miesiąc, ale czasem (z różnych przyczyn nieprzewidzianych), robię to częściej.
Nie jest to tylko zwykły pies, który ma mi służyć, ale jest przede wszystkim moim przyjacielem, z którym rozmawiam i bawię się.
Stworzyłam jemu takie małe "święte miejsce, które służy mu, jako schronienie przed złymi czynnikami życia codziennego.
Jest to oczywiście jego legowisko. Jest to tak zwane "królestwo pieska".
Czasem trzeba je odświeżyć, to znaczy - odkurzyć i wyprać, ąby piesiu czuł się w nim bardzo komfortowo i przede wszystkim bezpiecznie.
Zanim zabiorę się do wyprania legowiska, najpierw je odkurzam z sierści.
Później wyjmuję środek legowiska, rozsuwam powłoczkę i wyjmuję poduszki, a następnie zdejmuję pokrowiec z korpusu legowiska.
Te wszystkie czynności zależą od tego, jakiego rodzaju jest to legowisko, tzn. z jakiego materiału oraz jakiej wielkości to jest.
Pranie trwa długo, ponieważ poduszki są zbyt duże i każdą z nich muszę prać osobno, ponieważ nie zmieściłyby się do pralki razem.
Najpierw wkładam pokrowce do pralki.
Do odpowiednich szufladek wsypuję proszek, a do trzeciej szufladki wlewam płyn do płukania.
Ustawiam pralkę na czterdzieści stopni i włączam.
Kiedy pranie się skończy, wyciągam pokrowce i wieszam na suszarce, żeby wyschły.
Teraz przyszła kolej na poduszki.
I tutaj również wszystko zależy od kilku czynników, tzn. z jakiego materiału są poduszki (czy jest to przemakalne czy nie) oraz jakiej to jest wielkości.
Każdą z nich wkładam do pralki, wsypuję proszek, wlewam płyn do płukania i ustawiam na czterdzieści stopni.
Po wypraniu każdą poduszkę wyciągam z pralki i kładę na suszarce, a nstępnie czekam, aż wyschną.
Jak już wszystko wyschnie, to zakładam pokrowce na legowisko.
Mój piesek, jak widzi czyste legowisko jest bardzo szczęśliwy i cieszy się, że o niego dbam.
Takie pranie legowiska staram sie wykonywać co miesiąc, ale czasem (z różnych przyczyn nieprzewidzianych), robię to częściej.
Łazienka
zajmującą się domem oraz czwórką dzieci. Mam mało czasu dla siebie. Mimo tego wykonywanie rutynową codziennych czynności takich jak gotowanie, mycie naczyń, mycie podłogi, szorowanie łazienki nudzą mnie. Przyczyną prawdopodobnie jest zmęczenie po pracy zawodowej. Przyszła mi na myśl moja znajoma, która nie pracuje, a w dodatku ma panią do sprzątania. Ja chcąc, chociaż trochę urozmaicić swoje obowiązki kupiłam lepszy mop do podłogi i nowe ściereczki z mikrofibry. Zaraz je wykorzystam do czyszczenia prysznica. Przygotowałam sobie spray do czyszczenia, ocet, sodę oczyszczoną, ściereczki, gąbkę. Przeniosłam wszystkie rzeczy znajdujące się w kabinie. Następnie spryskałam płytki środkiem czyszczącym, natomiast szybę spryskałam podobnie tylko rozcieńczonym octem i pozostawiłam na pięć minut. Potem gąbką szorowałam, a do miejsc bardziej zabrudzonych zastosowałam sodę oczyszczoną. Tak samo myłam brodzik i spłukałam wszystko wodą. Po każdym umyciu wycieram prysznic do sucha. Mam stare ręczniki, które używam do tego celu. Te czynność wykonuje raz w tygodniu, nie koniecznie w sobotę. Od czasu do czasu czyszczę słuchawkę prysznicową z kamienia. Do mocnej torebki śniadaniowej wlewam ocet i w niej zanurzam słuchawkę związaną gumką recepturką pozostawiam na noc. Na drugi dzień usuwam resztki kamienia szczoteczką do zębów. Natomiast do powszechnie stosowanych żrących preparatów do udrożnienia rur wsypuje pół szklanki sody i szklankę octu. Po zniknięciu piany zalewam gorącą wodą. Umywalkę przecieram też ściereczką z mikrofibry, tą samą szmatką przecieram baterie dodając ocet. Przy okazji myje kubki, mydelniczki stojące obok. W przypadku wanny sprawdza się zasada mycia wanny po kąpieli, a nie przed kąpielą, ponieważ para ułatwia mycie jej jak i kafelków.
papier, czy papier
Posiadając liczną rodzinę, często zdarza się, że któryś z
jej członków zużyje do końca papier toaletowy lub mydło w płynie i zapomni
uzupełnić powstałe braki. Uzupełnianie papieru toaletowego, czy też mydła w
płynie to niby żadna sztuka i zabiera raczej mało wysiłku, a jednak, gdy jest
zapomniane może przynieść przykre skutki. Często zdarza się, że pędzimy do
łazienki z brudnymi rękami, które wymagają natychmiastowego mycia, a tu
rozczarowanie - naciskamy pompkę butelki zawierającej mydło w płynie, a ono nie
leci. I bierz tu człowieku 5litrową butlę mydła w płynie by uzupełnić zasobnik
mając ręce wymazane masłem, czy olejem roślinnym. Kto nie próbował, niech
spróbuje i przekona się, że ta czynność nie jest łatwa i przypomina nieco próbę
utrzymania w rękach śliskiej, wymykającej się z nich ryby.
Przygoda z brakiem mydła to jeszcze nic w porównaniu do
braku papieru toaletowego. Przedstawię to na przykładzie mojego starszego
brata. Historia miała miejsce jakiś czas temu, gdy oboje byliśmy nastolatkami.
Więc brat udał się do toalety wszystkim pewnie wiadomo w jakim celu i po
dokonaniu tej jakże ważnej czynności okazało się, że w zasobniku brakuje
papieru toaletowego. Szafka, która miała zawierać zapas papieru, też już była
pusta. Więc mój starszy brat wezwał mnie na pomoc bym dostarczył mu pod drzwi
toalety jakiś papier lub chusteczki higieniczne. Ja z dobroci serca z szafki
zawierającej narzędzia wyciągnąłem papier ścierny i zaniosłem bratu w wiadomym
celu. Jednak, gdy minął mi napad śmiechu i wesołości z dobrego psikusa,
dostarczyłem mu również chusteczki higieniczne. Myślę, że jego ciało nie
wymagało aż tak drastycznych zabiegów, jak glancowanie papierem ściernym.
taka tam codzienność
Dzisiaj miałem dużo pracy i, ledwo się wyrobiłem. Musiałem
posprzątać na stole, włożyć naczynia do zmywarki, napisać parę tekstów i poodkurzać.
No, ale zacząłem sobie pomału i schematycznie, i jakoś to było.. Najpierw
napełnienie zmywarki brudnymi talerzami, garnkami i Sztućcami. Najgorsze te sztućce,
bo są małe i trzeba je wszystkie poszukać i odpowiednio umieścić w koszyku.
Jeszcze tylko kamień do koszyka i włączyć zmywarkę i już się myją naczynia. A propos
kamieni, kupiłem sobie cztery kilo kamieni za 3 dychy z przesyłkom czterdzieści
sześć zeta a myją tak samo jak kamienie wiodących marek, a są cztery razy
tańsze. Następnie napisałem sobie teksty, posprzątałem na stole, a odkurzanie
dywanów zostawiłem sobie na później, żeby sieci nie przeciążać. Jutro czekać
mnie będzie odkurzanie kurzy z szafek, obrazów i innych powierzchni. I
Wysprzątanie łazienki: mycie luster i innych powierzchni szklanych, mycie
armatury łazienkowej, oraz mycie i dezynfekcja toalety. A na przyszłość sobie
kogoś poszukam do sprzątania, to będzie szybciej i dokładniej, oczywiście, za
odpowiednią ilość, lub wartość kawałków kory drzewnej, a nie za darmola. To się
zleci przy okazji mycie pralki z zewnątrz, mycie lodówki z zewnątrz czyszczenie
piekarnika i innych sprzętów kuchennych. Idą święta, to może i mycie okien się
zleci jak mrozu nie będzie, a zapowiada się ciepła zima. No to może pobiegnę
sobie jakiś bieg mikołajów, jak śniegu nie będzie. No, ale jak nie będę
trenował, to będę miał pozamiatane.
środa, 26 listopada 2014
Odpoczynek
Po ciężko przepracowanym
tygodniu zaplanowałam w sobotę trochę poleniuchować. Spałam dłużej niż zwykle.
Gdy już się obudziłam to nie chciało mi się wstawać. Leżąc słuchałam radia,
słoneczko świeciło mi przez okna dachowe. Właśnie patrząc na okna wydawały mi
się brudne, jakieś zamazane. Kiedy je myłam… na pewno dwa tygodnie temu…? A
nie, nie. A może trzy cztery tygodnie…? Też nie. To musiało być dawno, dawno
temu. Słońce się uśmiecha przez brudne okna do mnie, a ja nie mam ochoty do
wielkich porządków. Wszyscy domownicy już powstawali i skupili się w kuchni.
Nie obraziłabym się jakby ktoś przyniósł mi kawę do łóżka. W końcu wyskoczyłam
z łóżka z mocnym postanowieniem na odpoczynek. W kuchni szyby też są jakieś
przykurzone, firanki zmieniły kolor. Te okna prześladują mnie od samego rana. Odpocznę
jednak w niedzielę, a teraz zabieram się za nieplanowaną pracę. Mycie okien to
nie filozofia, ale napiszę jak ja to robię. Nalałam do wiaderka ciepłej wody z
płynem do naczyń i wzięłam ściereczkę. Także przygotowałam mleczko do czyszczenia
w razie jakiś plam na ramie okiennej. W pierwszej wodzie z płynem myje okna z
futrynami, następnie biorę czystą wodę i powtarzam czynność. Do trzeciej wody
nalewam octu od razu polerując ręcznikami łazienkowymi, zwykłymi gazetami lub
pieluchą. Tą czynność najbardziej nie lubię. Usuwanie smug ze świeżo umytych
szyb wydaje się pracą, jeśli nie syzyfową, to przynajmniej benedyktyńską.
Pojawiają się znienacka, gdy tylko słońce schowa się za chmury. Tak oto
walczyłam z oknami przez cały dzień z małą przerwą na ugotowanie obiadu.
Wieczorem uprasowałam i powiesiłam nowe firanki.
pociągowe rozważania
Do Przemyśla przyjechał pociąg ze Szczecina. W trasie był
ponad czternaście godzin. Mamy północ a rano o siódmej pociąg jedzie z powrotem.
Trzeba go, więc szybko i sprawnie wysprzątać. Po około piętnasto minutowym
postoju na stacji wagony zostały zawiezione do myjni. Gdzie specjalne maszyny
umyły pociąg z zewnątrz. Umyte zostały szyby boki, a nawet elementy oświetlenia
i lusterka. Następnie pociąg został przetoczony po za myjnię gdzie Odpowiednie
służby sprzątające mogły się zająć sprzątaniem wagonów w środku. Podzielono się,
więc na grupy. W czasie, gdy jedni myli okna, to drudzy odkażali specjalnymi
środkami dezynfekującymi siedzenia. Jedna osoba była odpowiedzialna za opróżnienie
wszystkich koszy na śmieci. Chodziła z plastykowym workiem i wysypywała zawartość
koszy do niego, zakładała nowe woreczki na kosz i gotowe. Odbyło się jeszcze
mycie podłóg, oraz dokładne wymycie i dezynfekcja toalet, – co by higiena była
zachowana. Na koniec jeszcze uzupełnienie papieru toaletowego, oraz
uzupełnienie ręczników i mydła Na koniec wymiana po[palonych żarówek i gotowe.
Przynajmniej tak sobie to wyobrażam, kto wie może w Internecie można znaleźć opis
dokładny na temat mycia i dezynfekcji wagonów kolejowych Fajne są te nowe
wagony bez przedziałowe. Każdy ma stolik i kontakt, tylko nie zawsze się siedzi
przy oknie. Raz jechałem takim wagonem i na bilecie miałem napisane, że
przysługuje mi miejsce przy oknie, jakie wielkie ogarnęło mnie zdziwienie, gdy
się okazało, że moje miejsce jest między oknami, nie żeby mi to przeszkadzało,
nawet lepiej, bo można się wygodniej oprzeć i nie jest zimno w ucho od okna i
nie wieje, ale jednak mogli być bardziej precyzyjniej, bo ktoś będzie chciał
sobie kupić miejsce przy oknie, żeby piękne widoki podziwiać, a tu klops, a precyzyjniej
mówiąc ściana.
wtorek, 25 listopada 2014
wspomnienia o sprzątaniu, którego dzisiaj już nie ma
W pewien kwietniowy dzień odbyło się w niebieskiej szkole
sprzątanie Ziemi i wszystkie klasy, począwszy na pierwszej klasie szkoły
podstawowej, a skończywszy na klasie maturalnej, zajmowały się sprzątaniem
terenu. Zbierano śmieci w Okół szkoły, grabiono trawniki, zamiatano boisko
szkolne ze szkieł i innych śmieci a nawet posadzono kilka drzewek. Ja też tam
byłem. Zajmowałem się zbieraniem nagrabionych liści do plastykowych worków na
śmieci. A dzisiaj nikt już nie sprząta.: Nikt nie zajmuje się wycieraniem
kurzy, ze wszystkich powierzchni. Mycie okien odbywało się chyba z dziesięć lat
temu ostatni raz No może czyszczenie lamp ma tu miejsce, bo może panowie
elektrycy przydymianie żarówek poczyszczą przy okazji lampy. A jak ja chodziłem
do tej szkoły, to mycie i dezynfekcja toalet, to była codzienność. Odbywało się
również mycie podłóg, odkurzanie dywanów wymiana pościeli na świeżą i raz na
jakiś czas wymiana firanek. Ale na
szczęście to nie my robiliśmy, tylko Tag zwani konserwatorzy powierzchni płaskich,
a ściślej mówiąc konserwatorki. My to tylko na dzień Ziemi, albo za karę. Jedyną
rzeczą, jaką robiliśmy, to były dyżury wieczorne polegające na wycieraniu
łazienki, bo odpływu na podłodze nie było i jak coś wyleciało z pod prysznica
to trzeba było na mopie pojeździć. A dzisiaj nikt już nie sprząta, no chyba, że
myszy, bo szkołę przeniesiono. Dzisiaj to sam muszę sobie sprzątać i to nie za
karę, tylko żeby czysto było, czyli jak posprzątam, to będę miał nagrodę w
postaci czystego mieszkanka. A przypomniało mi się jeszcze przez niektórych
W pewien kwietniowy dzień odbyło się w niebieskiej szkole
sprzątanie Ziemi i wszystkie klasy, począwszy na pierwszej klasie szkoły
podstawowej, a skończywszy na klasie maturalnej, zajmowały się sprzątaniem
terenu. Zbierano śmieci w Okół szkoły, grabiono trawniki, zamiatano boisko
szkolne ze szkieł i innych śmieci a nawet posadzono kilka drzewek. Ja też tam
byłem. Zajmowałem się zbieraniem nagrabionych liści do plastykowych worków na
śmieci. A dzisiaj nikt już nie sprząta.: Nikt nie zajmuje się wycieraniem
kurzy, ze wszystkich powierzchni. Mycie okien odbywało się chyba z dziesięć lat
temu ostatni raz No może czyszczenie lamp ma tu miejsce, bo może panowie
elektrycy przydymianie żarówek poczyszczą przy okazji lampy. A jak ja chodziłem
do tej szkoły, to mycie i dezynfekcja toalet, to była codzienność. Odbywało się
również mycie podłóg, odkurzanie dywanów wymiana pościeli na świeżą i raz na
jakiś czas wymiana firanek. Ale na
szczęście to nie my robiliśmy, tylko Tag zwani konserwatorzy powierzchni płaskich,
a ściślej mówiąc konserwatorki. My to tylko na dzień Ziemi, albo za karę. Jedyną
rzeczą, jaką robiliśmy, to były dyżury wieczorne polegające na wycieraniu
łazienki, bo odpływu na podłodze nie było i jak coś wyleciało z pod prysznica
to trzeba było na mopie pojeździć. A dzisiaj nikt już nie sprząta, no chyba, że
myszy, bo szkołę przeniesiono. Dzisiaj to sam muszę sobie sprzątać i to nie za
karę, tylko żeby czysto było, czyli jak posprzątam, to będę miał nagrodę w
postaci czystego mieszkanka. A przypomniało mi się jeszcze przez niektórych uczniów
odbywało się jeszcze odkurzanie poręczy, bo lubili sobie zjeżdżać.
uczniów
odbywało się jeszcze odkurzanie poręczy, bo lubili sobie zjeżdżać.
Piękny sen
Już od dłuższego czasu obiecywałem sobie że przeprowadzę gruntowne porządki mieszkaniu..
Planowałem mycie okien, ścieranie kurzy, mycie lamperii, umycie koszy na śmieci, pożyczyłem nawet drabinę od sąsiada aby mieć łatwy dostęp do klosz i okien. Tak mijały dni , nie powiem bo każdego dnia jakąś małą rzecz zrobiłem.
W pierwszych dniach pokupowałem sobie mopy do mycia podłóg , ścierki do kurzu , worki na śmieci , zapachy do WC i tak każdego dnia przekładałem w/w czynności na inny termin.
W piątek popołudniu już miałem zacząć sprzątanie , zbliżało się popołudnie otworzyłem sobie czteropak i tak usiadłem na kanapie aby zaplanować i ruszyć do walki z kurzem i brudnymi oknami.
Pierw rozstawiłem drabinę i umyłem wszystkie lampy w mieszkaniu, listwy przy suficie, później przeniosłem się do mycia okien. Po tym w ruch poszła ścierka do kurzu i płyn na kurz, trochę pracy tu było bo niby mieszkanie małe ale tych mebli było co nie miara. Po meblach przyszedł czas na lustra. Każde lustro dostało swoją dawkę wody i porządną ilość tarcia szmatką. Po tym wszystkich zostało tylko do umycia kilka metrów kwadratowych podłóg , ale nowy mop spisał się idealnie podłogi zostały umyte niemalże idealnie ;-) , odkurzanie dywanów to była tylko formalność która został na koniec pracy , zajęło to trochę czasu ale już była to ostania czynność. Na koniec przygotowałem kilka worków ze śmieciami przed drzwiami do wyniesienia ale to na później , gdybym szedł po nowy czteropak. I wtedy postanowiłem usiąść na kanapę. I wtedy się potknęłem się i stało się coś strasznego OBUDZIŁEM się - tak to był sen ..........
Niestety musiałem jeszcze raz to wszystko co wyżej opisałem zrobić :-(
Planowałem mycie okien, ścieranie kurzy, mycie lamperii, umycie koszy na śmieci, pożyczyłem nawet drabinę od sąsiada aby mieć łatwy dostęp do klosz i okien. Tak mijały dni , nie powiem bo każdego dnia jakąś małą rzecz zrobiłem.
W pierwszych dniach pokupowałem sobie mopy do mycia podłóg , ścierki do kurzu , worki na śmieci , zapachy do WC i tak każdego dnia przekładałem w/w czynności na inny termin.
W piątek popołudniu już miałem zacząć sprzątanie , zbliżało się popołudnie otworzyłem sobie czteropak i tak usiadłem na kanapie aby zaplanować i ruszyć do walki z kurzem i brudnymi oknami.
Pierw rozstawiłem drabinę i umyłem wszystkie lampy w mieszkaniu, listwy przy suficie, później przeniosłem się do mycia okien. Po tym w ruch poszła ścierka do kurzu i płyn na kurz, trochę pracy tu było bo niby mieszkanie małe ale tych mebli było co nie miara. Po meblach przyszedł czas na lustra. Każde lustro dostało swoją dawkę wody i porządną ilość tarcia szmatką. Po tym wszystkich zostało tylko do umycia kilka metrów kwadratowych podłóg , ale nowy mop spisał się idealnie podłogi zostały umyte niemalże idealnie ;-) , odkurzanie dywanów to była tylko formalność która został na koniec pracy , zajęło to trochę czasu ale już była to ostania czynność. Na koniec przygotowałem kilka worków ze śmieciami przed drzwiami do wyniesienia ale to na później , gdybym szedł po nowy czteropak. I wtedy postanowiłem usiąść na kanapę. I wtedy się potknęłem się i stało się coś strasznego OBUDZIŁEM się - tak to był sen ..........
Niestety musiałem jeszcze raz to wszystko co wyżej opisałem zrobić :-(
pranie dywanu
Pewnego dnia moja współlokatorka postawiła na dywanie butelkę z napojem.
No też nie miała, gdzie tego zostawiać - co za dziewczyna!
Ale ona taka jest i nie pierwszy raz to jej się zdarzyło.
Ja, idąc nie zauważyłam jej i kopnęłam tę butelkę.
Niestety, jak się zorientowałam, to już było po fakcie, bo przechodząc potrąciłam ją i napój się wylał.
A napój przecież jest bardzo klejący i taki lepki.
No i dywan do prania.
Kiedy wróciła moja koleżanka i zaczęła szukać butelki z napojem, odpowiedziałam, że wylałam, gdyż jej nie zauważyłam.
Nawet miałam do niej pretensje, że stawia napoje na dywanie, a to nie jest odpowiednie miejsce.
Przyznam, że moja współlokatorka jest strasznie roztrzepana i dla niej stawianie napoju czy jedzenia na łóżku oraz dywanie, to norma.
Kiedy jej powiedziałam o wylanym napoju, to odparła mi, że trudno - później się wypierze, jak będzie generalne sprzątanie.
Ja miałam odmienne zdanie na ten temat - bo później, to będzie trzeba chyba wymienić dywan, bo plama może się nie dać zlikwidować.
Tak stwierdziłam i tak zrobię!
"Ale nie ma tak lekko, koleżanko, przez Ciebie to się stało i mi tutaj pomożesz" - zapowiedziałam jej.
Nie protestowała, tylko zabrała się szybko do pomocy.
Niestety, dywan musiałyśmy wyprać w całości.
Ja wzięłam wiaderko, a następnie nalałam do niego wodę i płyn do prania dywanu.
Wzięłam szczotkę do dywanu i starannie zaczęłam czyścić dywan.
Trochę się namęczyłam przy tym, bo nie jest tak łatwo wyczyścić taką rzecz, zwłaszcza, że trzeba dość mocno i kilkakrotnie szorować szczotką miejsca, które są zabrudzone.
Po wyczyszczeniu i upewnieniu się, że plama zniknęła, musiałam jeszcze dość dokładnie odkurzaczem "ściągnąć" wodę, a także, żeby mieć pewność, że nie pozostało nic ze środków czyszczących w dywanie.
Razem z nierozważną koleżanką powiesiłyśmy dywan na trzepaku, żeby wysechł.
Kiedy dywan wysechł to wrócił na swoje miejsce.
No też nie miała, gdzie tego zostawiać - co za dziewczyna!
Ale ona taka jest i nie pierwszy raz to jej się zdarzyło.
Ja, idąc nie zauważyłam jej i kopnęłam tę butelkę.
Niestety, jak się zorientowałam, to już było po fakcie, bo przechodząc potrąciłam ją i napój się wylał.
A napój przecież jest bardzo klejący i taki lepki.
No i dywan do prania.
Kiedy wróciła moja koleżanka i zaczęła szukać butelki z napojem, odpowiedziałam, że wylałam, gdyż jej nie zauważyłam.
Nawet miałam do niej pretensje, że stawia napoje na dywanie, a to nie jest odpowiednie miejsce.
Przyznam, że moja współlokatorka jest strasznie roztrzepana i dla niej stawianie napoju czy jedzenia na łóżku oraz dywanie, to norma.
Kiedy jej powiedziałam o wylanym napoju, to odparła mi, że trudno - później się wypierze, jak będzie generalne sprzątanie.
Ja miałam odmienne zdanie na ten temat - bo później, to będzie trzeba chyba wymienić dywan, bo plama może się nie dać zlikwidować.
Tak stwierdziłam i tak zrobię!
"Ale nie ma tak lekko, koleżanko, przez Ciebie to się stało i mi tutaj pomożesz" - zapowiedziałam jej.
Nie protestowała, tylko zabrała się szybko do pomocy.
Niestety, dywan musiałyśmy wyprać w całości.
Ja wzięłam wiaderko, a następnie nalałam do niego wodę i płyn do prania dywanu.
Wzięłam szczotkę do dywanu i starannie zaczęłam czyścić dywan.
Trochę się namęczyłam przy tym, bo nie jest tak łatwo wyczyścić taką rzecz, zwłaszcza, że trzeba dość mocno i kilkakrotnie szorować szczotką miejsca, które są zabrudzone.
Po wyczyszczeniu i upewnieniu się, że plama zniknęła, musiałam jeszcze dość dokładnie odkurzaczem "ściągnąć" wodę, a także, żeby mieć pewność, że nie pozostało nic ze środków czyszczących w dywanie.
Razem z nierozważną koleżanką powiesiłyśmy dywan na trzepaku, żeby wysechł.
Kiedy dywan wysechł to wrócił na swoje miejsce.
poniedziałek, 24 listopada 2014
Praca
Wstałam lewą nogą tak się potocznie mówi, a naprawdę nie wiem czy to była lewa noga, prawa noga czy dwie naraz. Kto przed piątą rano pamięta, którą nogą wstaje w pośpiechu do pracy? W biegu robię się na bóstwo myję i suszę włosy, a tu pech suszarka kopci. Trudno myślę sobie. Szybko ścielę łóżko toaleta w łazience już jestem gotowa. Na początku w pracy było w miarę przyjemnie. Chociaż dziewczyny jakieś milczące nie wiem, o co chodzi. Nie musiałam długo czekać z tą niewiedzą, bo wezwano mnie i dwie moje koleżanki do sekretariatu. Dyrektor wręczył nam miesięczne wypowiedzenie z pracy. Wiedziałam o zwolnieniach, lecz miałam nadzieję, że mnie nie będzie to tyczyło. Stało się adrenalina mi się podniosła, z ledwością trzymałam nerwy na wodzy. Gdzie znajdę pracę w tym wieku, gdy prawie pięćdziesiątka na karku? W domu kończę obiad przygotowany wczoraj. W trakcie mycia naczyń spadł ze stołu słoik z ogórkami. Znów dodatkowa robota zamiatam szkła myję podłogę mrucząc pod nosem. Tymczasem przyjechał mąż z pracy. Zajął się mięsem pozostawionym na dużym gazie dzięki temu uratował obiad od przypalenia. Rano widocznie było zwarcie, bo nie mogę włączyć pralki.
Mąż zawołał sąsiada elektryka ma za chwilę przyjść. Wykorzystując ten moment szoruje wannę, kabinę z prysznicem, myję i dezynfekuje toaletę. Wreszcie przyszedł fachowiec, który miał więcej promili niż prądu w gniazdku. Niby naprawił, ale coś nie działa. Trzeba poczekać aż wyparują z niego zbędne promile.
Przez cały dzień podminowana wyładowałam złość na mężu. Który nie szukał zaczepki i znikł mi potem z oczu.
Mąż zawołał sąsiada elektryka ma za chwilę przyjść. Wykorzystując ten moment szoruje wannę, kabinę z prysznicem, myję i dezynfekuje toaletę. Wreszcie przyszedł fachowiec, który miał więcej promili niż prądu w gniazdku. Niby naprawił, ale coś nie działa. Trzeba poczekać aż wyparują z niego zbędne promile.
Przez cały dzień podminowana wyładowałam złość na mężu. Który nie szukał zaczepki i znikł mi potem z oczu.
Mycie okien
Czyste okna
Z zewnątrz myjemy je tylko wtedy, gdy jest to konieczne, od wewnątrz – trzy razy do roku. Mowa o oknach, które są wizytówką domu i jego mieszkańców. Wiosna to najlepszy czas na sprawdzenie ich stanu technicznego, czyszczenie, pielęgnację i konserwację.
Dbamy o ramy
Okna są stale poddawane obciążeniom termicznym i mechanicznym. Czynniki atmosferyczne, takie jak deszcz, niska lub wysoka temperatura, wiatr, opady, jak również otwieranie czy ryglowanie skrzydeł przez mieszkańców – to prawdziwy test wytrzymałości dla naszych okien. Zanim jednak ocenimy ich stan techniczny i poddamy konserwacji, pozbądźmy się brudu i zanieczyszczeń nagromadzonych przez całą zimę.
Prace rozpocznijmy od wyczyszczenia ram okiennych. To, jakich środków użyjemy, zależy w dużej mierze od rodzaju zabrudzeń i materiału, z którego została wykonana. Innym preparatem umyjemy ramy drewniane, innym PCV. Pamiętajmy, że środki do czyszczenia szyb mogą być niebezpieczne dla delikatnej powierzchni, ponieważ amoniak występujący w detergentach może uszkodzić lakier. Spośród wielu preparatów dostępnych na rynku, wybierajmy produkty specjalistyczne, które przeznaczone są do danego rodzaju materiału. Ramy wykonane z PCV skutecznie wyczyścimy przy pomocy środków odtłuszczających, do umycia tych drewnianych użyjmy wody z płynem do naczyń. Nie zapominajmy o roletach i parapetach zewnętrznych. Niezbędne będą: szczotka, ściereczka i woda z delikatnym preparatem.
Czysta szyba
Okna powinniśmy myć przynajmniej 2-3 razy w roku. Istotne znaczenie mają warunki atmosferyczne panujące na zewnątrz. Optymalna temperatura sprzyjająca naszej pracy to 10-25°C. Pamiętajmy, by nie myć okien przy dużym nasłonecznieniu, a także przy mrozie. Promienie słońca wysuszają wodę szybciej, często pozostawiając smugi. Podczas mrozu zaś szkło jest delikatniejsze, kruche i w kontakcie z ciepłą wodą może pękać.
Zanim szyby zostaną wypolerowane, musimy je dokładnie umyć. Prace rozpocznijmy zatem od pozbycia się kurzu i brudu. Do mycia okien możemy użyć specjalistycznych środków.
Przy czyszczeniu powierzchni szklanych pamiętajmy jednak o rozprowadzaniu płynu od góry do dołu i osuszaniu ich w odwrotnym kierunku.
Tradycyjnym sposobem, praktykowanym najczęściej przez mamy i babcie, jest mycie okien przy pomocy chłonnej ścierki i wody z dodatkiem płynu do naczyń. Ta technika sprawdza się szczególnie, gdy okna są mocno zabrudzone i wymagają kilkukrotnego mycia. Kolejnym krokiem będzie polerowanie – dzięki tej czynności pozbędziemy się smug, a nasze szyby będą lśniły. Domowym sposobem na lśniące okna są… gazety, ale możemy sięgnąć po bardziej profesjonalne akcesoria. Jednym z nich jest pucerka okienna, którą wystarczy zwilżyć niewielką ilością wody.
Na rynku dostępnych jest wiele narzędzi pomocnych podczas mycia okien. Ich zadaniem jest zapewnienie użytkownikom komfortu podczas pracy, ale nie tylko. Ważniejsze jest to, jak dany produkt radzi sobie z zabrudzeniami i czy jest skuteczny. Problem z dokładnym wyczyszczeniem okien mają przede wszystkim mieszkańcy kamienic. „Produktem, który sprawdzi się w wysokich pomieszczeniach jest teleskopowa ściągaczka. Wyposażona jest w nakładkę wykonaną z mikroaktywnych włókien oraz gumowe pióro, a trapezoidalny kształt ułatwia dotarcie do kątów. Takie rozwiązanie umożliwia dokładne umycie okien” ,
Mycie drzwi z zewnątrz
Opowiem wam dzisiaj, co wydarzyło się Mamie mojej koleżanki.
Idzie sobie do pracy, wykonuje swoje obowiązki pracownicze i nie tylko, bo
zajmuje się również rzeczami, które do niej nie należą po części, dlatego, że
jest dobrym człowiekiem, a po części, dla tego, że szefostwo tak każe. Ale,
któż z nas tak nie ma np. ja mam zajmować się naprawą komputera, bo jestem
informatykiem, a tu szef każe mi nagle Wyczyścić lampy z zewnątrz wraz z innymi
elementami oświetlenia. I co robić trzeba czyścić. A trzeba było się nie chwalić, że nie mam lęku
wysokości na spotkaniu integracyjnym skacząc dookoła osiedla domków kempingowych
po dachach. No, ale wróćmy do sedna sprawy: Wykonuje sobie ta mama obowiązki
pracownicze, a tu nagle Staje przed nią szefowa i poleca jej umycie drzwi z
zewnątrz. Mama koleżanki mówi, że nie może tego teraz zrobić, bo ma inne
obowiązki, i które wymagają odpowiedzialności i nie może sobie od tak zejść ze
stanowiska, a po za tym myciem drzwi powinna się zająć osoba, do tego typu prac
przeznaczona. Pani dyrektor na to, że pani sprzątająca jest na urlopie i takie
tam. I że ma to zrobić natychmiast. Mama na to, że ok. może to zrobić, ale jak
się coś stanie podczas nieobecności jej na stanowisku to pani dyrektor będzie
sama za to odpowiadać. No dobrze odpowiada dyrektorka, to proszę to zrobić w
wolnym czasie. I się oddaliła. A mama koleżanki wróciła do pracy. A że miała
dużo rzeczy do zrobienia, to zapomniała o całej sprawie. Po paru godzinach
stało się tak, że spotkały się z dyrektorką, przy tych rzekomo brudnych drzwiach
i mama sobie przypomniała o całej sprawie. I chciała już coś powiedzieć, że
właśnie miała się za te drzwi wziąć, Gdy pani dyrektor z zachwytem i podziwem,
zaczęła ją chwalić jak wspaniale umyła i wypucowała te drzwi i że teraz będzie
ładnie. O chciałbym żeby u mnie w domu
się tak robiło, mycie naczyń. Np. żona
mówi zmyj naczynia a ja, że oczywiście i po dwóch godzinach idę sobie do kuchni
i dostrzegam napełnienie zmywarki naczyniami oraz umyte garnki nad
Opowiem wam dzisiaj, co wydarzyło się Mamie mojej koleżanki.
Idzie sobie do pracy, wykonuje swoje obowiązki pracownicze i nie tylko, bo
zajmuje się również rzeczami, które do niej nie należą po części, dlatego, że
jest dobrym człowiekiem, a po części, dla tego, że szefostwo tak każe. Ale,
któż z nas tak nie ma np. ja mam zajmować się naprawą komputera, bo jestem
informatykiem, a tu szef każe mi nagle Wyczyścić lampy z zewnątrz wraz z innymi
elementami oświetlenia. I co robić trzeba czyścić. A trzeba było się nie chwalić, że nie mam lęku
wysokości na spotkaniu integracyjnym skacząc dookoła osiedla domków kempingowych
po dachach. No, ale wróćmy do sedna sprawy: Wykonuje sobie ta mama obowiązki
pracownicze, a tu nagle Staje przed nią szefowa i poleca jej umycie drzwi z
zewnątrz. Mama koleżanki mówi, że nie może tego teraz zrobić, bo ma inne
obowiązki, i które wymagają odpowiedzialności i nie może sobie od tak zejść ze
stanowiska, a po za tym myciem drzwi powinna się zająć osoba, do tego typu prac
przeznaczona. Pani dyrektor na to, że pani sprzątająca jest na urlopie i takie
tam. I że ma to zrobić natychmiast. Mama na to, że ok. może to zrobić, ale jak
się coś stanie podczas nieobecności jej na stanowisku to pani dyrektor będzie
sama za to odpowiadać. No dobrze odpowiada dyrektorka, to proszę to zrobić w
wolnym czasie. I się oddaliła. A mama koleżanki wróciła do pracy. A że miała
dużo rzeczy do zrobienia, to zapomniała o całej sprawie. Po paru godzinach
stało się tak, że spotkały się z dyrektorką, przy tych rzekomo brudnych drzwiach
i mama sobie przypomniała o całej sprawie. I chciała już coś powiedzieć, że
właśnie miała się za te drzwi wziąć, Gdy pani dyrektor z zachwytem i podziwem,
zaczęła ją chwalić jak wspaniale umyła i wypucowała te drzwi i że teraz będzie
ładnie. O chciałbym żeby u mnie w domu
się tak robiło, mycie naczyń. Np. żona
mówi zmyj naczynia a ja, że oczywiście i po dwóch godzinach idę sobie do kuchni
i dostrzegam napełnienie zmywarki naczyniami oraz umyte garnki nad zlewem. Już nie
mówiąc o odkurzeniu wszystkich powierzchni z kurzu.,
zlewem. Już nie
mówiąc o odkurzeniu wszystkich powierzchni z kurzu.,
mycie auta.ta.
mycie samochodu zaczyn się od wyjęcia siedzeń i gum z podłogi. gumy myjemy wodą z odpowiednim płynem, szorując szczotką, anastępnie suszymy na słońcu. fotele odkużamy i również szorujemy. biorąc się za auto wymiatamy całosść , następnie myjemy samochud wodą z płynem czyszczącym dalej wycieramy szyby od środka i zewnątż. bierzemy się za mycie lamp, by auto było dobrze widoczne. po włożeniu gum i zamontowaniu siedzeń zabieramy się do polerowania przy pomocy odpowiedniej pasty i flanelowej szmatki, po takim sprzątaniu nasze auto nabierze własnego charakteru i będzie lepiej służyć.
Sprzątanie łazienki.
Sprzątanie łazienki to stały element domowych porządków, ja
robię to tak. Najpierw wycieram kurz z półki pod lustrem, pralki, grzejnika, kosza
na brudną odzież, armatury od pralki automatycznej. Potem biorę wiaderko z
obrotowym mopem, nalewam ciepłej wody, dodaję płynu do mycia, namaczam ścierkę
i myję kolejno: półkę pod lustrem, umywalkę, armaturę umywalki, wannę, armaturę
wanny, pralkę z zewnątrz, armaturę pralki, obudowę zewnętrzną wanny, kosz na
brudną odzież z zewnątrz, grzejnik, myję i dezynfekuję toaletę. Następnie
poleruję armaturę wanny i zlewozmywaka. Potem wyciągam z szafy odkurzacz,
montuję odpowiednią ssawkę i odkurzam niewielki dywanik z wykładziny i podłogę.
Następnie biorę obrotowy mop i myję podłogę. Po wyschnięciu podłogi ustawiam z
powrotem wszystko na miejsce. Jeśli jest taka potrzeba uzupełniam papier
toaletowy i mydło w płynie. Cyklicznie wymieniam ręczniki. W trakcie
generalnych porządków dodatkowo: myję front i wnętrze szafki łazienkowej, front
i wnętrze szafki pod zlewozmywakiem, drzwi wewnętrzne do łazienki i całą
glazurę na ścianach, elementy oświetlenia, myję i poleruję lustro. No i
łazienka posprzątana zapraszam do pracy, pozdrawiam serdecznie Paweł Hołody.
piątek, 21 listopada 2014
Kurz - największy wróg
Jak powszechnie wiadomo, kurz jest zawsze i wszędzie.
Ledwo co go zetrzemy, to już niebawem się pojawia. I tak w kółko z nim walczymy, doprowadzając nasze meble i będące na nich przedmioty do stanu czystości.
Raz w tygodniu walczę z tym nieproszonym gościem. Przeważnie jest to sobota, bo najczęściej w ten dzień organizuję wielkie sprzątanie,
do którego zalicza się też wycieranie kurzu. Najpierw ściągam z mebli wszystkie przedmioty i serwetki. Następnie odkładam w bezpieczne miejsce, żeby nie przeszkadzały.
Kiedy powierzchnia mebli jest przygotowana do wytarcia, przygotowuję sobie potrzebne akcesoria. Biorę miskę, nalewam płyn (może być do naczyń albo do mycia wszystkich powierzchni), a następnie wlewam do miski z płynem ciepłą wodę.
Biorę dwie ściereczki i jedną z nich wrzucam do wody, a drugą kładę z boku. Kiedy mam już wszystko przygotowane, to zabieram się do wycierania kurzu z mebli.
A wygląda to tak...
Biorę mokrą ściereczkę, wykręcam z nadmiaru wody i wycieram meble.
Kiedy wszystkie powierzchnie są już wytarte z kurzu na mokro, to wówczas biorę suchą ściereczkę i wycieram meble na sucho.
Powtarzam te czynności tak długo, aż powycieram wszystkie meble, parapety i inne powierzchnie, na których gromadzi się kurz.
Następnie biorę każdy przedmiot, który uprzednio zdjęłam z mebli, wycieram mokrą ściereczką, a następnie na sucho.
Odkładam na bok wytarte drobiazgi.
Miska z wodą już niepotrzebna, więc ją usuwam i wylewam wodę.
Płuczę ściereczki, żeby się nie potknąć o niepotrzebną miskę.
Kolejnym etapem jest spryskanie powierzchni mebli, parapetów środkiem zapobiegającym osiadanie kurzu.
Po spryskaniu wycieram powierzchnię ręcznikiem papierowym.
Na koniec raz jeszcze przecieram meble suchą ściereczką.
Kiedy wszystko już skończone układam wcześniej zdjęte drobiazgi.
I na tym kończę cały proces wycierania tego nieproszonego gościa, jakim jest oczywiście kurz.
Ledwo co go zetrzemy, to już niebawem się pojawia. I tak w kółko z nim walczymy, doprowadzając nasze meble i będące na nich przedmioty do stanu czystości.
Raz w tygodniu walczę z tym nieproszonym gościem. Przeważnie jest to sobota, bo najczęściej w ten dzień organizuję wielkie sprzątanie,
do którego zalicza się też wycieranie kurzu. Najpierw ściągam z mebli wszystkie przedmioty i serwetki. Następnie odkładam w bezpieczne miejsce, żeby nie przeszkadzały.
Kiedy powierzchnia mebli jest przygotowana do wytarcia, przygotowuję sobie potrzebne akcesoria. Biorę miskę, nalewam płyn (może być do naczyń albo do mycia wszystkich powierzchni), a następnie wlewam do miski z płynem ciepłą wodę.
Biorę dwie ściereczki i jedną z nich wrzucam do wody, a drugą kładę z boku. Kiedy mam już wszystko przygotowane, to zabieram się do wycierania kurzu z mebli.
A wygląda to tak...
Biorę mokrą ściereczkę, wykręcam z nadmiaru wody i wycieram meble.
Kiedy wszystkie powierzchnie są już wytarte z kurzu na mokro, to wówczas biorę suchą ściereczkę i wycieram meble na sucho.
Powtarzam te czynności tak długo, aż powycieram wszystkie meble, parapety i inne powierzchnie, na których gromadzi się kurz.
Następnie biorę każdy przedmiot, który uprzednio zdjęłam z mebli, wycieram mokrą ściereczką, a następnie na sucho.
Odkładam na bok wytarte drobiazgi.
Miska z wodą już niepotrzebna, więc ją usuwam i wylewam wodę.
Płuczę ściereczki, żeby się nie potknąć o niepotrzebną miskę.
Kolejnym etapem jest spryskanie powierzchni mebli, parapetów środkiem zapobiegającym osiadanie kurzu.
Po spryskaniu wycieram powierzchnię ręcznikiem papierowym.
Na koniec raz jeszcze przecieram meble suchą ściereczką.
Kiedy wszystko już skończone układam wcześniej zdjęte drobiazgi.
I na tym kończę cały proces wycierania tego nieproszonego gościa, jakim jest oczywiście kurz.
Sposób na skuteczne mycie okien
Okna warto myć co 4–6 tygodni. Brudne wyglądają nieestetycznie i w dodatku stanowią zaporę dla światła. Już po 2 miesiącach od ostatniego mycia do mieszkania wpada mniej słońca i to prawie o 40 procent! Na mycie okien wybierz, jeśli to możliwe, dzień pochmurny. Ostre słońce sprawia, że powierzchnia szyb zbyt szybko wysycha i pozostają na niej wyraźne smugi. Rozpocznij od przetarcia ram okiennych, potem zabierz się za mycie szyb. Nigdy nie czyść ich wyłącznie suchą szmatką, bo drobinki brudu mogą je porysować. Jeśli zabraknie ci gotowego płynu do mycia szyb, możesz użyć roztworu ciepłej wody z sodą (2 łyżki na litr wody). Bardzo skuteczne jest też przetarcie szyb ściereczką zwilżoną spirytusem denaturowanym, a następnie wypolerowanie do sucha starymi elastycznymi rajstopami. Na szkle nie zostanie nawet najmniejszy pyłek.Zadbaj także o zgromadzenie wygodnych akcesoriów, które sprawią, że praca pójdzie sprawnie i szybko. Skorzystaj z poniższych propozycji:
Ściereczka z imrofibry do mycia szyb Dzięki strukturze plastra miodu pochłania ponad trzy razy więcej wody, niż sama waży, a także nie pozostawia smug ani drobinek materiału. Przetarte nią szyby pięknie błyszczą.
Żel czyszczący do mycia szyb Jest gęstym koncentratem, który można stosować do wszelkiego rodzaju. Cena ok. 21 zł (HG)
Czyścik do krawędzi ram okiennych Niezwykle skuteczny i wygodny. Na końcu rączki znajduje się skrobaczka do usuwania mocniejszych zabrudzeń.
Ściągaczka do mycia szyb bez smug Bardzo poręczna. Można wymieniać w niej gumowe pióro i gąbkę pokrytą specjalną tkaniną umożliwiającą lepsze czyszczenie. Pasuje do kija teleskopowego, który umożliwia mycie okien bez wchodzenia na stołek.
Płyn do mycia szyb Dzięki zawartości alkoholu płyn odpowiednio szybko paruje nie pozostawiając smug. Preparat zawiera też cząsteczki srebra, które tworzą na szybie warstwę ochronną. Ogranicza ona przyleganie kurzu.
Rękawice Wytrzymałe i elastyczne nie utrudniają sprawnego poruszania palcami. Długi mankiet zapobiega pobrudzeniu lub zamoczeniu rękawów. Wygodny rant ułatwia zakładanie i zdejmowanie.
Ściereczka z imrofibry do mycia szyb Dzięki strukturze plastra miodu pochłania ponad trzy razy więcej wody, niż sama waży, a także nie pozostawia smug ani drobinek materiału. Przetarte nią szyby pięknie błyszczą.
Żel czyszczący do mycia szyb Jest gęstym koncentratem, który można stosować do wszelkiego rodzaju. Cena ok. 21 zł (HG)
Czyścik do krawędzi ram okiennych Niezwykle skuteczny i wygodny. Na końcu rączki znajduje się skrobaczka do usuwania mocniejszych zabrudzeń.
Ściągaczka do mycia szyb bez smug Bardzo poręczna. Można wymieniać w niej gumowe pióro i gąbkę pokrytą specjalną tkaniną umożliwiającą lepsze czyszczenie. Pasuje do kija teleskopowego, który umożliwia mycie okien bez wchodzenia na stołek.
Płyn do mycia szyb Dzięki zawartości alkoholu płyn odpowiednio szybko paruje nie pozostawiając smug. Preparat zawiera też cząsteczki srebra, które tworzą na szybie warstwę ochronną. Ogranicza ona przyleganie kurzu.
Rękawice Wytrzymałe i elastyczne nie utrudniają sprawnego poruszania palcami. Długi mankiet zapobiega pobrudzeniu lub zamoczeniu rękawów. Wygodny rant ułatwia zakładanie i zdejmowanie.
Siłownia
Po pracy ugotowałam obiad, a potem usiadłam sobie w fotelu z
filiżanką kawy i zastanawiam się od czego zacząć sprzątać. Muszę umyć naczynia
i ogarnąć kuchnię, a może pójść do ogródka wykorzystując piękną pogodę i
oplewić grządki. W głowie dużo pomysłów, ale chęci nie ma. Koleżanka w pracy opowiadała
mi, że chodzi trzy razy w tygodniu na siłownię. Ona jest panną i mieszka w
mieście ma blisko na siłownię, basen. Ja potraktuje porządki domowe i prace
ziemne jako inny rodzaj siłowni. W ogrodzie wykonuje się dużo prac fizycznych,
które wpływają na naszą kondycję, a przy okazji są przyjemne i pożyteczne. Sprzątanie
też wymaga wiele wysiłku i spalania kalorii. Począwszy od rana na ścielenie
łóżka spalamy 150 kalorii. Przeważnie robię to rano i wieczorem to razem 300
kalorii. Czynność mycia naczyń wykonuję codziennie, a to jest 125 kalorii. Przy
odkurzaniu i myciu podłogi spalamy 400 kalorii, to zachęca do częstego
wykonywania tych czynności. Podczas mycia okien przez pół godziny spalamy 125
kalorii. Mogłabym jeszcze dłużej wymieniać chodzenie po schodach, zbieranie
śmieci. Nie sposób wyliczać wszystkie spalone kalorie, bo nie o to chodzi lecz
świadomość wysiłku wpływającego na zgubieniu zbędnych kilogramów jest
motywująca. Przy okazji będzie umyta podłoga, wyszorowana wanna, umyta toaleta.
Po tych wszystkich rozmyślaniach w końcu wcieliłam w życie
plany odnośnie sprzątania. Już nie mogłam patrzeć na brudne gary leżące w
zlewie i zamaszyście wzięłam się do ich pozmywania. Przetarłam stół, przemyłam
podłogę. Na koniec wyszłam popracować trochę w ogrodzie, a przy okazji
popatrzeć na kwitnące kwiaty i podlać wody rośliny.
Mycie podłóg....
....
"Mycie podłogi uznawane jest za jedną z najbardziej nieprzyjemnych i czasochłonnych prac domowych. Jak o nią dbać, żeby służyła nam przez wiele lat? Jakich produktów używać podczas mycia paneli, parkietu, terakoty, gresu, aby nie dopuścić do powstawania smug i zacieków? Wreszcie – jak myć, żeby umyć? Podpowiadamy.Na rynku istnieje bardzo wiele chemicznych i mechanicznych środków czyszczących. Jednak często okazuje się, że nie wszystkie sprawdzają się w praktyce. Prawdopodobnie dlatego, że podłogę myjemy w niewłaściwy sposób, za pomocą nieodpowiednich środków. Czym zatem powinniśmy kierować się przy wyborze produktów pomocnych przy sprzątaniu? Kluczowym kryterium jest rodzaj powierzchni i tworzywa, z którego wykonana jest podłoga. Innym mopem umyjemy podłogę drewnianą, która jest wrażliwa na wilgoć, innym terakotę, na której powstały trudne do usunięcia zabrudzenia. „W przypadku podłóg drewnianych idealnie sprawdzają się mopy wyposażone w system wyżymający. Jego zadaniem jest maksymalne odsączenie wody z nakładki, dzięki czemu podłogę możemy przetrzeć jedynie wilgotnym mopem. W efekcie podłoga szybko schnie, nie pęcznieje, nie pojawiają się na niej smugi”- radzi Grażyna Szabuniewicz, ekspert marki Vileda. Co więcej, wybierając produkty wysokiej jakości, wykonane z mikrowłókien, możemy liczyć na to, że spełnią swoją rolę nawet bez użycia detergentów!Drugim kryterium wyboru produktów czyszczących jest wielkość powierzchni, którą chcemy umyć. W przypadku dużych pomieszczeń zaleca się używanie mopów płaskich. Większa powierzchnia czyszcząca mopa pozwala zmyć podłogę dokładniej, w krótszym czasie i przy mniejszym nakładzie pracy. Nie zapominajmy także o naszych indywidualnych potrzebach. Będąc właścicielem psa czy kota, borykamy się z problemem wszechobecnej sierści oraz włosów. Jak się jej pozbyć? Pomoże nam przede wszystkim odkurzacz, ale także specjalny mop wyposażony w welur. Ze względu na właściwości „przyciągania” oraz przetrzymywania brudu, welur zastosowany w mopie zbiera sierść, włosy czy kurz, zatrzymuje i zapobiega rozmazywaniu po czyszczonej powierzchni. Zdarza się, że zaraz po sprzątaniu w zaskakująco szybkim tempie pojawiają się plamy po rozlanych napojach, błoto wniesione przez dzieci czy przez czworonożnych pupili. Sposobem na szybkie pozbycie się zabrudzeń są mopy z płynem w drążku, które nie wymagają używania wiadra."
"Mycie podłogi uznawane jest za jedną z najbardziej nieprzyjemnych i czasochłonnych prac domowych. Jak o nią dbać, żeby służyła nam przez wiele lat? Jakich produktów używać podczas mycia paneli, parkietu, terakoty, gresu, aby nie dopuścić do powstawania smug i zacieków? Wreszcie – jak myć, żeby umyć? Podpowiadamy.Na rynku istnieje bardzo wiele chemicznych i mechanicznych środków czyszczących. Jednak często okazuje się, że nie wszystkie sprawdzają się w praktyce. Prawdopodobnie dlatego, że podłogę myjemy w niewłaściwy sposób, za pomocą nieodpowiednich środków. Czym zatem powinniśmy kierować się przy wyborze produktów pomocnych przy sprzątaniu? Kluczowym kryterium jest rodzaj powierzchni i tworzywa, z którego wykonana jest podłoga. Innym mopem umyjemy podłogę drewnianą, która jest wrażliwa na wilgoć, innym terakotę, na której powstały trudne do usunięcia zabrudzenia. „W przypadku podłóg drewnianych idealnie sprawdzają się mopy wyposażone w system wyżymający. Jego zadaniem jest maksymalne odsączenie wody z nakładki, dzięki czemu podłogę możemy przetrzeć jedynie wilgotnym mopem. W efekcie podłoga szybko schnie, nie pęcznieje, nie pojawiają się na niej smugi”- radzi Grażyna Szabuniewicz, ekspert marki Vileda. Co więcej, wybierając produkty wysokiej jakości, wykonane z mikrowłókien, możemy liczyć na to, że spełnią swoją rolę nawet bez użycia detergentów!Drugim kryterium wyboru produktów czyszczących jest wielkość powierzchni, którą chcemy umyć. W przypadku dużych pomieszczeń zaleca się używanie mopów płaskich. Większa powierzchnia czyszcząca mopa pozwala zmyć podłogę dokładniej, w krótszym czasie i przy mniejszym nakładzie pracy. Nie zapominajmy także o naszych indywidualnych potrzebach. Będąc właścicielem psa czy kota, borykamy się z problemem wszechobecnej sierści oraz włosów. Jak się jej pozbyć? Pomoże nam przede wszystkim odkurzacz, ale także specjalny mop wyposażony w welur. Ze względu na właściwości „przyciągania” oraz przetrzymywania brudu, welur zastosowany w mopie zbiera sierść, włosy czy kurz, zatrzymuje i zapobiega rozmazywaniu po czyszczonej powierzchni. Zdarza się, że zaraz po sprzątaniu w zaskakująco szybkim tempie pojawiają się plamy po rozlanych napojach, błoto wniesione przez dzieci czy przez czworonożnych pupili. Sposobem na szybkie pozbycie się zabrudzeń są mopy z płynem w drążku, które nie wymagają używania wiadra."
sprzątanie placu w moim mieście
Wczoraj
z Krzyśkiem i Magdą załatwiliśmy sobie fuchę. Idziemy jutro sprzątać wraz z
innymi ludźmi główny plac w naszym Mieście. Do naszych obowiązków Będzie
należało między innymi: Zbieranie porzuconych śmieci, odkurzenie miotłami z
gałązek brukowych kostek, opróżnienie koszy na śmieci do plastykowych worków;
po które przyjedzie śmieciara; odkurzanie i czyszczenie lamp z zewnątrz, przystrzyżenie
klombów, i pomalowanie ławek. Krótko mówiąc generalne sprzątanie całego placu.
W sobotę rozpoczną się dni naszego miasta i będzie paru artystów muzyki
rozrywkowej. Będzie można sobie trochę po skakać. A propos sprzątania ja to
często załapuję się na jakieś fuchy – to mycie okien i parapetów, to koszenie
trawników to wycieranie i odkurzanie poręczy to zmywanie naczyń, lub inne
jakieś przydomowe prace. Grosz się
przyda, a zbieram sobie na wyjazd do Japonii Zainteresował mnie ten kraj po
przez literaturę, którą czytałem zwłaszcza japońskie horrory. No jak pojadę, to
może coś napiszę jak wrócę. A dzisiaj jeszcze czeka mnie zmywanie naczyń, ale
to proste, bo czeka mnie tylko napełnienie zmywarki do naczyń talerzami,
kubkami i sztućcami, a potem garnki osobno. Dobrze, że nie muszę zmywać ręcznie,
bo ręce robią się od tego dziwnie szorstkie. Ciekawe, czy foki też tak mają
przecież ciągle siedzą w wodzie. Ale chyba nie, bo ich woda jest zimna a i
tłuszczu nie ma
Wczoraj
z Krzyśkiem i Magdą załatwiliśmy sobie fuchę. Idziemy jutro sprzątać wraz z
innymi ludźmi główny plac w naszym Mieście. Do naszych obowiązków Będzie
należało między innymi: Zbieranie porzuconych śmieci, odkurzenie miotłami z
gałązek brukowych kostek, opróżnienie koszy na śmieci do plastykowych worków;
po które przyjedzie śmieciara; odkurzanie i czyszczenie lamp z zewnątrz, przystrzyżenie
klombów, i pomalowanie ławek. Krótko mówiąc generalne sprzątanie całego placu.
W sobotę rozpoczną się dni naszego miasta i będzie paru artystów muzyki
rozrywkowej. Będzie można sobie trochę po skakać. A propos sprzątania ja to
często załapuję się na jakieś fuchy – to mycie okien i parapetów, to koszenie
trawników to wycieranie i odkurzanie poręczy to zmywanie naczyń, lub inne
jakieś przydomowe prace. Grosz się
przyda, a zbieram sobie na wyjazd do Japonii Zainteresował mnie ten kraj po
przez literaturę, którą czytałem zwłaszcza japońskie horrory. No jak pojadę, to
może coś napiszę jak wrócę. A dzisiaj jeszcze czeka mnie zmywanie naczyń, ale
to proste, bo czeka mnie tylko napełnienie zmywarki do naczyń talerzami,
kubkami i sztućcami, a potem garnki osobno. Dobrze, że nie muszę zmywać ręcznie,
bo ręce robią się od tego dziwnie szorstkie. Ciekawe, czy foki też tak mają
przecież ciągle siedzą w wodzie. Ale chyba nie, bo ich woda jest zimna a i
tłuszczu nie ma
awaria.
rozmawiałem z kolegą, a u niego właśnie awaria kanalizy ściekowej. po wszystkim miał sporo czyszczenia i mycia. działo się to włazience. firma dbająca o stan wszystkie rury wypompowała zawartość wypływających fekali, a jemu zostało wszystko o mycia i dezynfekcji. zaczoł od kompleksowego mycia muszli i kabiny prysznica, a dalej za starcie kafelków i pralki, pod koniec dezynfekcja odpowiednim płynem, łącznie z posacką i na zakończenie wytar lustro wraz z całym oświetleniem. napracował się i zwalił wszystko na sąsiada, który do muzli wyżuca co popadnie.
środa, 19 listopada 2014
Sprzątanie kuchni.
Jednym z elementów porządków domowych jest sprzątanie
kuchni, ja robię to tak. Najpierw wycieram kurz ze wszystkich zewnętrznych powierzchni
szafek kuchennych, kuchenki mikrofalowej, lodówki, stolika kuchennego,
parapetu. Następnie otwieram szafkę pod zlewozmywakiem, wystawiam kosz i worek
na śmieci, zmiotkę i szufelkę i wycieram kurz ze wszystkich powierzchni
wewnętrznych szafki. Tę szafkę trzeba sprzątać trochę częściej dlatego, że
brudzi się bardziej ponieważ znajduje się w niej kosz i worek na śmieci a
ponadto ze względów konstrukcyjnych nie jest ona tak szczelna jak pozostałe
szafki. Następnie sprawdzam czy ta szafka nie wymaga mycia. Jeśli wymaga umyję
ją później. Potem wycieram kurz z kaloryfera. Następnie biorę wiaderko z
obrotowym mopem i nalewam ciepłej wody. Dodaję płynu do mycia namaczam ścierkę i
myje kolejno: stolik kuchenny, kuchenny blat szafki, płytę kuchenną ze
wszystkimi elementami, pozostałe zewnętrzne powierzchnie kuchni, lodówki,
kuchenki mikrofalowej, myję również zlewozmywak, parapet i kaloryfer, a także
myję i poleruję armaturę zlewozmywaka, Gdy wszystko jest już umyte i schnie,
wyciągam z szafy odkurzacz, montuję odpowiedni osprzęt i odkurzam podłogę. Po
wykonaniu tej czynności biorę obrotowy mop i przystępuję do umycia podłogi. Gdy
podłoga wyschnie sprzątanie można uznać za skończone. Spróbujcie sami to nie
takie trudne, pozdrawiam serdecznie Paweł Hołody.
akcja czystość.
jest mała kawiarnia gdzie zaczoła się pewna akcja. zaczęto od mycia chłodni oraz lodówek, następnie mycie 2 zmywarki do naczyń. dodatkowo myto kuchenki gazowe, a na koniec starannie wytarto naczynia, przechodząc dalej starto kuże przy batrku. na zakończenie umyto wszystkie lampy w środku i na zewnątrz wraz z podłogą. teraz wiem dlaczego mieli akcje czystość,ktoś doniusł o kontroli.
Chemia.
Niemal co dzień nie zastanawiamy się, ile detergentów zużywamy do sprzątania. Jeżeli jednak zajrzymy do schowka ze środkami czystości i przeliczymy wszystkie produkty, możemy dojść do wniosku, że chemia otacza nas wszędzie w domu. Musimy pamiętać, że detergenty, szczególnie te silne, nie są korzystne ani dla naszego zdrowia ani dla środowiska naturalnego. Bardzo wiele z nich można zastąpić naturalnymi odpowiednikami. Dziś przedstawię wam kilka pomysłów na ekologiczne sprzątanie, które znam z przekazów rodzinnych oraz rozmaitych poradników.
Jeżeli kupujemy nowy środek czystości, skorzystajmy z coraz liczniejszej oferty preparatów ekologicznych. Ja na przykład stosuję płyny do czyszczenia toalet i spraye do łazienek, które nie zawierają drażniącego chloru. Bardzo często jednak można zupełnie zrezygnować z detergentów. Do odkurzania lamp, grzejników, listew itp. wystarczy szczotka do kurzu i wilgotna ściereczka. Brudne ściany wyczyścimy pocierając je suchym chlebem. Roztwór sody oczyszczonej posłuży nam do wybielenia i dezynfekcji rozmaitych powierzchni, na przykład ram okien, czy wnętrza lodówki. Roztworem octu umyjemy zlewozmywak oraz usuniemy tłuszcz i kamień z armatury. Z kolei kwasek cytrynowy czyści powierzchnie ze szkła, na przykład lustra, szyby czy drzwi kabiny prysznicowej. Gotując kawałki cytryny w wodzie, rozmiękczymy brud we wnętrzu kuchenki mikrofalowej, co pozwoli łatwiej ją umyć.
Natura przyjdzie nam z pomocą także wtedy, gdy chcemy zadbać o przyjemny zapach w domu. Odrobina mielonej kawy zostawiona w lodówce pochłonie nieprzyjemne wonie. Sposobem na zastąpienie odświeżaczy do powietrza jest rozwieszenie cytrusów pokrojonych w poprzeczne plastry. Wysuszone w ten sposób pomarańcze można potem wykorzystać do świątecznych dekoracji. Wonnych produktów spożywczych jest z resztą więcej, więc zachęcam do eksperymentowania!
Jeżeli kupujemy nowy środek czystości, skorzystajmy z coraz liczniejszej oferty preparatów ekologicznych. Ja na przykład stosuję płyny do czyszczenia toalet i spraye do łazienek, które nie zawierają drażniącego chloru. Bardzo często jednak można zupełnie zrezygnować z detergentów. Do odkurzania lamp, grzejników, listew itp. wystarczy szczotka do kurzu i wilgotna ściereczka. Brudne ściany wyczyścimy pocierając je suchym chlebem. Roztwór sody oczyszczonej posłuży nam do wybielenia i dezynfekcji rozmaitych powierzchni, na przykład ram okien, czy wnętrza lodówki. Roztworem octu umyjemy zlewozmywak oraz usuniemy tłuszcz i kamień z armatury. Z kolei kwasek cytrynowy czyści powierzchnie ze szkła, na przykład lustra, szyby czy drzwi kabiny prysznicowej. Gotując kawałki cytryny w wodzie, rozmiękczymy brud we wnętrzu kuchenki mikrofalowej, co pozwoli łatwiej ją umyć.
Natura przyjdzie nam z pomocą także wtedy, gdy chcemy zadbać o przyjemny zapach w domu. Odrobina mielonej kawy zostawiona w lodówce pochłonie nieprzyjemne wonie. Sposobem na zastąpienie odświeżaczy do powietrza jest rozwieszenie cytrusów pokrojonych w poprzeczne plastry. Wysuszone w ten sposób pomarańcze można potem wykorzystać do świątecznych dekoracji. Wonnych produktów spożywczych jest z resztą więcej, więc zachęcam do eksperymentowania!
wtorek, 18 listopada 2014
sprzątanie królestwa kuchennego
Do domowych porządków i sprzątania dość gruntownego można zaliczyć sprzątanie kuchni.
W moim przypadku jest to czynność, która wymaga nieco więcej czasu, niż inne sprzątanie w mieszkaniu.
W kuchni mamy przecież dużo urządzeń, które szybko się brudzą, a są to przecież zabrudzenia dosyć poważne, bo np. olej jest substancją trudną do usunęcia i wymaga więcej wysiłku niż inne czynności.
Więc zabieramy się do sprzątania kuchni...
Muszę przygotować sobie dobre ściereczki, bo przydadzą się do wyczyszczenia i dokładnego umycia kuchenki gazowej.
Po dokładnym wymyciu tego sprzętu muszę dobrze osuczyć palniki, gdyż przy użyciu wody jest duże prawdopodobieństwo ich zalania.
Trzeba to wszystko dokładnie dopilnować.
Kiedy kuchenkę gazową mam już umytą, zabieram się za czyszczenie zlewu.
Tutaj w zasadzie nie ma znaczenia kolejność mycia akcesorii kuchennych, gdyż każdy sam indywidualnie sobie może rozplanować wszystkie zadania, jakie ma wykonać w kuchni.
Ze zlewem nie mam wiekszego problemu, bo użyję dobrego płynu czyszczącego i spłukam dobrze wodą - i gotowe!!!
Muszę jeszcze doprowadzić do porządku lodówkę.
Dawno jej nie odmrażałam, więc robię to teraz.
Z tym zadaniem trochę czasu mi upłynie, ale co zrobić - muszę o nią dbać, bo nie chcę, aby mi się zepsuła.
Po lodówce - co jescze by tu wyczyścić?
Zostały jeszcze szafki, różnego rodzaju półeczki i wszystko to, co jest w obszarze kuchni.
Ze sprzątaniem i czyszczeniem kuchni nie śpieszę się za bardzo, bo wolę to zrobić wolniej, ale dokładnie, bo przecież nie czyszczę jej codziennie.
Została jeszcze mikrofalówka, ekspress do kawy, robot kuchenny i jeszcze inne takie drobne urządzenia.
Wprawdzie moja kuchnia nie jest duża, to jednak wysprzątanie oraz gruntowne wyczyszczenie całego jej wyposażenia zajmuje mi dość sporo czasu.
Oczywiście wiadomą rzeczą jest, że codziennie także trzeba ją posprzątać, bo zostają zabrudzenia po codziennych czynnościach kuchennych, ale to zajmuję nam tylko chwilę.
W moim przypadku jest to czynność, która wymaga nieco więcej czasu, niż inne sprzątanie w mieszkaniu.
W kuchni mamy przecież dużo urządzeń, które szybko się brudzą, a są to przecież zabrudzenia dosyć poważne, bo np. olej jest substancją trudną do usunęcia i wymaga więcej wysiłku niż inne czynności.
Więc zabieramy się do sprzątania kuchni...
Muszę przygotować sobie dobre ściereczki, bo przydadzą się do wyczyszczenia i dokładnego umycia kuchenki gazowej.
Po dokładnym wymyciu tego sprzętu muszę dobrze osuczyć palniki, gdyż przy użyciu wody jest duże prawdopodobieństwo ich zalania.
Trzeba to wszystko dokładnie dopilnować.
Kiedy kuchenkę gazową mam już umytą, zabieram się za czyszczenie zlewu.
Tutaj w zasadzie nie ma znaczenia kolejność mycia akcesorii kuchennych, gdyż każdy sam indywidualnie sobie może rozplanować wszystkie zadania, jakie ma wykonać w kuchni.
Ze zlewem nie mam wiekszego problemu, bo użyję dobrego płynu czyszczącego i spłukam dobrze wodą - i gotowe!!!
Muszę jeszcze doprowadzić do porządku lodówkę.
Dawno jej nie odmrażałam, więc robię to teraz.
Z tym zadaniem trochę czasu mi upłynie, ale co zrobić - muszę o nią dbać, bo nie chcę, aby mi się zepsuła.
Po lodówce - co jescze by tu wyczyścić?
Zostały jeszcze szafki, różnego rodzaju półeczki i wszystko to, co jest w obszarze kuchni.
Ze sprzątaniem i czyszczeniem kuchni nie śpieszę się za bardzo, bo wolę to zrobić wolniej, ale dokładnie, bo przecież nie czyszczę jej codziennie.
Została jeszcze mikrofalówka, ekspress do kawy, robot kuchenny i jeszcze inne takie drobne urządzenia.
Wprawdzie moja kuchnia nie jest duża, to jednak wysprzątanie oraz gruntowne wyczyszczenie całego jej wyposażenia zajmuje mi dość sporo czasu.
Oczywiście wiadomą rzeczą jest, że codziennie także trzeba ją posprzątać, bo zostają zabrudzenia po codziennych czynnościach kuchennych, ale to zajmuję nam tylko chwilę.
Ślub
Planuję sobie ułożyć życie już za dwa lata, bo tak długo musimy czekać na salę w restauracji i na zespół muzyczny. Mam fajnego chłopaka bruneta, który bardzo chce być ze mną. Mamy wspólne marzenia i cele. Planujemy gdzie będziemy mieszkać, ile chcemy mieć dzieci. Co z tego się spełni to wielka niewiadoma? Jadąc do siostry na wieś lub do mamy doznaje uczucia niepewności, gdy widzę je jako służące swoich mężów. Pracują zawodowo, a po pracy szybko podgrzewają obiad zrobiony dzień wcześniej. Mąż przyjdzie z pracy, zje obiad, weźmie gazetę i odpoczywa. Brudne gary czekają jak żona je umyje. Wypierze ubrania uprasuje i włoży do szafy. Nawet w sobotę nie pomogą w porządkach odkurzanie, mycie podłóg. Rozumiem, że na wsi są dla mężczyzny inne zajęcia, ale i dla kobiet jest okres plewienia działki, sadzenie warzyw i dodatkowych prac. Chciałabym, aby moja przyszłość była trochę inna, a mąż był moim partnerem i pomagał mi w pracach domowych. Na przykład moglibyśmy razem umyć okna, mąż odkurzy, a ja umyję podłogi. Czasem jak umyje naczynia to mu się nic nie stanie. Ja nie wymagam, żeby robił wszystko. Teraz przed ślubem bardziej obserwuje życie rodzinne i wyciągam z niego wnioski. Czy będę umiała wcielić to w życie to się okaże. Miłość to taka cudowna sprawa człowiek zakochuje się, zakłada rodzinę, rodzi dzieci i liczy na współpracę męża. Myślę, że dużo od nas kobiet zależy na ile sobie pozwolimy w życiu małżeńskim. Czy zgodzimy się na układ sprzątaczki i służącej? By dogadzać mężowi na każde zawołanie. Ja nie chcę doprowadzić do takiego momentu, kiedy będę musiała sama wszystko robić. Lubię mieć czysto toteż często myję podłogę i zajmuje się sprzątaniem
Zabrudzone okna co zrobic??
Witam
Pogoda za oknem nie rozpieszcza, deszcz, spadajace liście z drzew to codzienność złotej polskiej jesieni:-)
Przy takiej pogodzie nasze okna często są tak brudne że trudno nam odróżnić dzień od nocy:-)
Ale ile razy można te okna myć? Samo wytarcie okien z kurzu nic nam nie pomoże, a myjąc je często wydamy fortune na płyn do mycia okien.
Niektórzy zamiast płynu myją samą ścierka i gorącą wodą zamiast płynu do mycia okien.
Tylko że woda to możemy umyć kurz z podłogi czy listw podłogowych.
Niektórzy znają sposoby domowe na takie zabrudzone okna... a mianowicie to woda z domieszką soku z cytryny. Ponoć taki wynalazek to sprawdzony sposób na nie tylko brudne okna ale także na zakurzone schody , brudne płytki w łazienkach, oraz zabrudzone wanny.
Otóż przepis na przyrządzenie takiego specyfiku jest super prosty, niczym wymiana rolki papieru toaletowego w WC na nową rolkę, a mianowicie do około 5 litrów wody dolewamy 1 litr soku cytrynowego. Specyfik jest naprawdę rewelacyjny można nim śmiało myć podłogi , listwy okna,
a także wilgotną szmatką ścierać kurze z półek czy zabrudzonych książek. Dobrze także sprawdza się do mycia lamp i kassetonów sufitowych. Sok z cytryny sprawia iż kurz już nie tak łatwno osadza się na umytych rzeczach.
Jakby komuś chciałoby się opatentować w/w specyfik to myślę iż powstałby uniwesalny środek myjący i przeciwko kurzowi.
Tylko zastanawiam się czy taki specyfik cenowo wyjdzie korzystniej niż jakikolwiek środek to takich rzeczy. Napewno przygotowanie takiego środka zajmnie nam trochę czasu, a tak idziemy do sklepu i bierzemy pierwszy lepszy środek z sklepowej półki. W sumie najważniejsze to aby sprzątanie mycie okien odbyło się jak najszybciej i najmniej boleśnie dla nas.
Pogoda za oknem nie rozpieszcza, deszcz, spadajace liście z drzew to codzienność złotej polskiej jesieni:-)
Przy takiej pogodzie nasze okna często są tak brudne że trudno nam odróżnić dzień od nocy:-)
Ale ile razy można te okna myć? Samo wytarcie okien z kurzu nic nam nie pomoże, a myjąc je często wydamy fortune na płyn do mycia okien.
Niektórzy zamiast płynu myją samą ścierka i gorącą wodą zamiast płynu do mycia okien.
Tylko że woda to możemy umyć kurz z podłogi czy listw podłogowych.
Niektórzy znają sposoby domowe na takie zabrudzone okna... a mianowicie to woda z domieszką soku z cytryny. Ponoć taki wynalazek to sprawdzony sposób na nie tylko brudne okna ale także na zakurzone schody , brudne płytki w łazienkach, oraz zabrudzone wanny.
Otóż przepis na przyrządzenie takiego specyfiku jest super prosty, niczym wymiana rolki papieru toaletowego w WC na nową rolkę, a mianowicie do około 5 litrów wody dolewamy 1 litr soku cytrynowego. Specyfik jest naprawdę rewelacyjny można nim śmiało myć podłogi , listwy okna,
a także wilgotną szmatką ścierać kurze z półek czy zabrudzonych książek. Dobrze także sprawdza się do mycia lamp i kassetonów sufitowych. Sok z cytryny sprawia iż kurz już nie tak łatwno osadza się na umytych rzeczach.
Jakby komuś chciałoby się opatentować w/w specyfik to myślę iż powstałby uniwesalny środek myjący i przeciwko kurzowi.
Tylko zastanawiam się czy taki specyfik cenowo wyjdzie korzystniej niż jakikolwiek środek to takich rzeczy. Napewno przygotowanie takiego środka zajmnie nam trochę czasu, a tak idziemy do sklepu i bierzemy pierwszy lepszy środek z sklepowej półki. W sumie najważniejsze to aby sprzątanie mycie okien odbyło się jak najszybciej i najmniej boleśnie dla nas.
Sprzątanie pokoju.
Sprzątanie pokoju to nieodzowny element domowych porządków,
ja robię to tak. Zaczynam od wytarcia kurzu ze wszystkich powierzchni
zewnętrznych witryny stojącej w pokoju. Potem wycieram kurz z biurka: z blatu, półki
na komputer, półki na klawiaturę i telewizora stojącego na biurku. Odkurzam
również komputer i klawiaturę komputerową. Następnie odkurzam stolik ze
sprzętem elektronicznym stojącym przy biurku i sprzęt elektroniczny na nim
stojący. Następnie wycieram kurz z obrazów, zegara, kolumn głośnikowych
wiszących na ścianie, kontaktów i włączników światła. Potem wycieram kurz z
ławy oraz pozostałych elementów nagłośnienia. Następnie wycieram kurz z
parapetu, kaloryfera i listew przypodłogowych. Gdy już wytrę kurz ze wszystkich
powierzchni, wyciągam z szafy odkurzacz, montuję odpowiedni osprzęt i odkurzam
podłogę. W następnej kolejności przy użyciu odpowiedniej ssawki odkurzam dywan.
Mniej więcej raz w miesiącu odkurzam dywan specjalną elektro szczotką, dzięki
czemu nie ma potrzeby trzepania dywanu na trzepaku. Następnie biorę wiadro z
obrotowym mopem, nalewam ciepłej wody i dodaję płynu do mycia. Moczę ścierkę,
myję parapet, kaloryfer, listwy przypodłogowe i fragment podłogi za stolikiem
ze sprzętem elektronicznym a to z powodu dużej ilości różnego rodzaju przewodów
w tym miejscu. Potem przy użyciu mopa myję podłogę i czekam chwilę aż wyschnie.
No i pokój posprzątany, spróbujcie sami, to nie takie trudne, choć trochę
pracochłonne, pozdrawiam serdecznie Paweł Hołody.
Sobotnie porządki w łazience.
W sobotę po śniadaniu oraz porannej kawie przyszedł czas na cotygodniowe sprzątanie łazienki.
Zaczęłam od wyniesienia opróżnienia półek i wszystkich kosmetyków z pomieszczenia. Potem wzięłam się za mycie lustra (możemy zastosować mieszankę wody i octu) oraz półeczki pod nim a następnie przetarłam kafelki. Na trudne miejsca takie jak bateria łazienkowa, na której osadza się kamień bardzo dobrze działa mieszanka sody oczyszczonej i octu. Po piętnastu minutach wystarczy tylko przetrzeć! Problematycznym miejscem są również fugi przy brodziku, tu już trzeba zastosować specjalny preparat, który poradzi sobie z takim rodzajem zabrudzenia. Po umyciu umywalki i brodziku oraz przetarciu półek, możemy wrócić do wyniesionych kosmetyków. Warto raz na jakiś czas sprawdzać ich datę ważności może się okazać, że zupełnie niepotrzebnie zajmują miejsce w szufladzie. Kafelki przetarte, lustro umyte, półki posprzątane, kosmetyki ułożone, brodzik i umywalka umyte, wystarczy tylko umyć podłogę i areobik na dzisiaj zakończony!
W sobotę po śniadaniu oraz porannej kawie przyszedł czas na cotygodniowe sprzątanie łazienki.
Zaczęłam od wyniesienia opróżnienia półek i wszystkich kosmetyków z pomieszczenia. Potem wzięłam się za mycie lustra (możemy zastosować mieszankę wody i octu) oraz półeczki pod nim a następnie przetarłam kafelki. Na trudne miejsca takie jak bateria łazienkowa, na której osadza się kamień bardzo dobrze działa mieszanka sody oczyszczonej i octu. Po piętnastu minutach wystarczy tylko przetrzeć! Problematycznym miejscem są również fugi przy brodziku, tu już trzeba zastosować specjalny preparat, który poradzi sobie z takim rodzajem zabrudzenia. Po umyciu umywalki i brodziku oraz przetarciu półek, możemy wrócić do wyniesionych kosmetyków. Warto raz na jakiś czas sprawdzać ich datę ważności może się okazać, że zupełnie niepotrzebnie zajmują miejsce w szufladzie. Kafelki przetarte, lustro umyte, półki posprzątane, kosmetyki ułożone, brodzik i umywalka umyte, wystarczy tylko umyć podłogę i areobik na dzisiaj zakończony!
poniedziałek, 17 listopada 2014
Sobotnie sprzątanie.
Utrzymanie porządku w domu to praca bez końca, wymagająca systematyczności i dobrych nawyków. Każdy ma swój sposób na sprzątanie; jedni zabierają się do pracy, kiedy widzą taką potrzebę, inni natomiast mają wyznaczony grafik porządków. Ja należę do tej drugiej grupy; moim „dniem czyścioszka” jest zwykle sobota, kiedy to mogę niespiesznie przywrócić porządek w mieszkaniu po całym tygodniu. Takie cotygodniowe sprzątanie składa się z odkurzania, mycia podłóg, toalety, łazienki i kuchni. Chcąc załatwić tak wiele spraw w jednym dniu, z konieczności nie sprzątam całego mieszkania bardzo dokładnie. W ten sposób wiele zakamarków zostaje pominiętych z nadzieją, że kiedyś nadejdzie ten dzień wielkich porządków. Dziś napiszę wam jak wygląda takie sprzątanie „od wielkiego święta”.
Jak sama nazwa wskazuje, porządki takie odbywają się zwykle przed większymi świętami, ale zabieram się za nie także przed przyjazdem gości lub po prostu, gdy najdzie mnie wena. W takim dniu odkurzam kaloryfery, lampy, karnisze itp. za pomocą szczotki do kurzu. Odkurzaczem zbieram pajęczyny ze ścian oraz warstwę kurzu, która nagromadził się za meblami i pod łóżkami. Na szczęście większość moich mebli jest przytwierdzona na stałe do ścian, nie muszę więc wiele przesuwać, by dostać się do trudno dostępnych miejsc. Kolejną czynnością jest wytarcie z kurzu drzwi, futryn, klamek i listew podłogowych przy użyciu wilgotnej ściereczki. Miejscem, o którym często zapominamy są górne ścianki wysokich szaf i szafek. Tam trzeba się dostać po drabinie i wyczyścić meble środkiem specjalnie do nich przeznaczonym. Warto w tym dniu zająć się także dywanami, które można wytrzepać, bądź wyczyścić specjalnym środkiem. W tak wysprzątanym domu świętować można nawet bez okazji - co też często czynię.
Jak sama nazwa wskazuje, porządki takie odbywają się zwykle przed większymi świętami, ale zabieram się za nie także przed przyjazdem gości lub po prostu, gdy najdzie mnie wena. W takim dniu odkurzam kaloryfery, lampy, karnisze itp. za pomocą szczotki do kurzu. Odkurzaczem zbieram pajęczyny ze ścian oraz warstwę kurzu, która nagromadził się za meblami i pod łóżkami. Na szczęście większość moich mebli jest przytwierdzona na stałe do ścian, nie muszę więc wiele przesuwać, by dostać się do trudno dostępnych miejsc. Kolejną czynnością jest wytarcie z kurzu drzwi, futryn, klamek i listew podłogowych przy użyciu wilgotnej ściereczki. Miejscem, o którym często zapominamy są górne ścianki wysokich szaf i szafek. Tam trzeba się dostać po drabinie i wyczyścić meble środkiem specjalnie do nich przeznaczonym. Warto w tym dniu zająć się także dywanami, które można wytrzepać, bądź wyczyścić specjalnym środkiem. W tak wysprzątanym domu świętować można nawet bez okazji - co też często czynię.
u sąśada.
za płotem zaczyna się sprzątanie, zidze jak grabią liiście oraz myją latarnie wraz lampą przy wejściu. dalej wynoszą dywany i wieszają na trzepaku, natępni szorują myją w śroku, począwszy od łazienki, gdzie yją sedes i wanne, przez kuchnie, a tam yją lodówke i zlewozmywak. wchodząc do pokoju myją okna i podłoggi, na zakończenie dywany wracają do środka. tak to trfało cały dzień i jeszcze przed zako nczeniem zmyli schody i chodnik prowadzący do posesji.
Czystość witryny.
Jednym z elementów porządków domowych jest dbanie o czystość
witryny stojącej w pokoju, ja robię to w następujący sposób. Najpierw wycieram
kurz ze wszystkich powierzchni zewnętrznych mebla. Następnie otwieram drzwi
witryny i wystawiam na zewnątrz wszystkie stojące tam: szklanki, kieliszki,
kryształy, itp. Potem wycieram kurz z półek oraz ze wszystkich powierzchni
wewnętrznych mebla. Następnie otwieram szuflady, wyciągam ich zawartość i
odkurzam je. Potem biorę miskę, nalewam do niej ciepłej wody, dodaję płynu do
mycia i przystępuję do umycia mebla. Najpierw myję półki, wewnętrzną stronę
drzwi, oraz pozostałe powierzchnie wewnętrzne zaczynając od góry. Potem myję
wnętrza szuflad. Gdy umyję wszystkie powierzchnie wewnętrzne, przystępuję do
mycia mebla z zewnątrz. Zaczynam od góry, następnie myję zewnętrzną stronę
drzwi i szuflad stanowiące front mebla, potem myję boki. Następnie specjalną
ściereczką opisywaną już w poprzednich postach poleruję szklane powierzchnie
drzwi. W między czasie gdy wnętrze mebla schnie, przystępuję do czyszczenia mycia
i polerowania szkliwa, co być może opiszę dokładniej w którymś z następnych
postów. Również czyszczę i odkurzam przedmioty wyjęte z szuflad. Gdy mebel
wyschnie wstawiam wszystko z powrotem do środka. I to by było na tyle,
zapraszam do pracy, pozdrawiam serdecznie Paweł Hołody.
sobota, 15 listopada 2014
sprzątanie łazienki
Gruntowne i całkowicie dokładne sprzątanie łazienki odbywa się u mnie raz w tygodniu, a dokładnie na weekend.
Ja mam taki komfort, że moja łazienka oraz ubikacja jest wyłożona kafelkami, a to oznacza, że wyczyszczenie podłogi jest dużo łatwiejsze.
Na początku zaczynam od odkurzenia podłogi, a następnie wstępnego przetarcia tych kafelek "mopem".
Później przemywam jeszcze raz "mopem" podłogę, ale już dokładnie.
Czekam, aż wyschnie cała powierzchnia łazienki.
Kiedy mam już czystą podłogę, zabieram się za sprzątanie urządzeń sanitarnych, takich, jak muszla klozetowa, umywalka oraz wanna.
Staram się używać specjalnie do tego przeznaczonych odpowiednio dezynfekująco-czyszczących płynów i innych środków.
Czasem muszę się namęczyć, aby poprzestawiać w łazience takie urządzenia, jak pralka czy inne luźno stojące przedmioty, abym miała swobodne dojście do różnych zakamarków i kącików w mojej łazience.
Z racji tego, że jestem osobą niewidomą, robię to na tak zwane wyczucie.
I wychodzi mi to perfekcyjnie.
Nie śpieszę się za bardzo, dlatego, że jest to okres weekedowy i mam dużo czasu na wykonanie tej czynności.
No bo kto mógłby mnie poganiać przy tej pracy, skoro jestem panią własnego mieszkania?
Spokojnie, bez pośpiechu - byle efekt był dobry.
Muszla klozetowa musi być dokładnie wyczyszczona, więc nalewam dość sporą ilość "Domestosu", czekam chwilę, następnie spłukuję to wszystko wodą - i gotowe.
To naprawdę proste.
Po umyciu muszli zakładam kostkę zapachową.
Czas na umywalkę.
Tutaj muszę użyć "Ajaxu", który bardzo ładnie i szybko likwiduje wszelkie zabrudzenia.
Tego samego środka, to znaczy "Ajaxu" wykorzystuję również do umycia wanny.
Naprawdę idzie mi to szybko i sprawnie, a najważniejsze, że skutecznie.
Po zakończeniu czyszczenia tych najważniejszych urządzeń muszę jeszcze przemyć lustro, lampki świetlne, które gdzie niegdzie się znajdują.
Musi być wszystko czyste.
Na końcu pozostają mi do "ogarnięcia" kafelki znajdujące się na ścianach.
To również trzeba umyć.
Tutaj biorę szmatkę i delikatnie przecieram całe ścianki.
I gotowe.
Łazieka jest czysta.
Ale za tydzień trzeba będzie zrobić to samo.
Ja mam taki komfort, że moja łazienka oraz ubikacja jest wyłożona kafelkami, a to oznacza, że wyczyszczenie podłogi jest dużo łatwiejsze.
Na początku zaczynam od odkurzenia podłogi, a następnie wstępnego przetarcia tych kafelek "mopem".
Później przemywam jeszcze raz "mopem" podłogę, ale już dokładnie.
Czekam, aż wyschnie cała powierzchnia łazienki.
Kiedy mam już czystą podłogę, zabieram się za sprzątanie urządzeń sanitarnych, takich, jak muszla klozetowa, umywalka oraz wanna.
Staram się używać specjalnie do tego przeznaczonych odpowiednio dezynfekująco-czyszczących płynów i innych środków.
Czasem muszę się namęczyć, aby poprzestawiać w łazience takie urządzenia, jak pralka czy inne luźno stojące przedmioty, abym miała swobodne dojście do różnych zakamarków i kącików w mojej łazience.
Z racji tego, że jestem osobą niewidomą, robię to na tak zwane wyczucie.
I wychodzi mi to perfekcyjnie.
Nie śpieszę się za bardzo, dlatego, że jest to okres weekedowy i mam dużo czasu na wykonanie tej czynności.
No bo kto mógłby mnie poganiać przy tej pracy, skoro jestem panią własnego mieszkania?
Spokojnie, bez pośpiechu - byle efekt był dobry.
Muszla klozetowa musi być dokładnie wyczyszczona, więc nalewam dość sporą ilość "Domestosu", czekam chwilę, następnie spłukuję to wszystko wodą - i gotowe.
To naprawdę proste.
Po umyciu muszli zakładam kostkę zapachową.
Czas na umywalkę.
Tutaj muszę użyć "Ajaxu", który bardzo ładnie i szybko likwiduje wszelkie zabrudzenia.
Tego samego środka, to znaczy "Ajaxu" wykorzystuję również do umycia wanny.
Naprawdę idzie mi to szybko i sprawnie, a najważniejsze, że skutecznie.
Po zakończeniu czyszczenia tych najważniejszych urządzeń muszę jeszcze przemyć lustro, lampki świetlne, które gdzie niegdzie się znajdują.
Musi być wszystko czyste.
Na końcu pozostają mi do "ogarnięcia" kafelki znajdujące się na ścianach.
To również trzeba umyć.
Tutaj biorę szmatkę i delikatnie przecieram całe ścianki.
I gotowe.
Łazieka jest czysta.
Ale za tydzień trzeba będzie zrobić to samo.
piątek, 14 listopada 2014
Mycie i polerowanie armatury
Jak skutecznie czyścić armaturę łazienkową domowymi środkami przyjaznymi dla domowników i środowiska?
Armatura powinna być szczelna i sucha, aby nie tworzyły się na niej kamień czy pleśń. Nie powinno się czyścić armatury octem, który powoduje jej korozję, ani proszkiem do szorowania, który zostawia na niej rysy. Aby nie roznosić zarazków powinna być myta inną ściereczka niż toaleta.
Armatura z metalu
Tłuste palmy, ślady palców na bateriach usunie gąbka zmoczona w letniej wodzie z płynem do mycia naczyń.
Plamy z wody na armaturze można wyczyścić trąc je suchą ściereczką i suchą drobnozmieloną mąką.
Umytą armaturę można przetrzeć wewnętrzną częścią skórki pomarańczowej lub z cytryny. Spłukać dokładnie czystą wodą i wytrzeć do sucha. Skórka tych owoców może usunąć świeże zacieki i osadzający się kamień z wody, nada powierzchniom błysk i wybieli je trochę.
Kamień na kranie dobrze rozpuszcza ocet, lecz może uszkodzić ochronną powłokę metalu. Dlatego warto spróbować kwasku cytrynowego rozpuszczonego w niewielkiej ilości ciepłej wody. Kran owinąć czystą ściereczką lub papierowym ręcznikiem zmoczonym w gęstym wodnym roztworze kwasku cytrynowego i zostawić na kilka godzin, nawet na noc. Następnego dnia zmiękczony kamień łatwo jest zeskrobać starą szczoteczką do zębów.
Matowe baterie odzyskają blask po przetarciu suchym popiołem z popielniczki i polerowaniu.
Armatura będzie błyszczała też po czyszczeniu spirytusem i wypolerowaniu suchą ściereczką. Spirytus powinien być używany sporadycznie do usunięcia matowej powłoki, gdyż może zniszczyć ochronną powłokę metalu.
Aby armatura odzyskała dawny blask można natrzeć ją po myciu politurą do woskowania lakieru samochodu, po której woda spływa nie zostawiając zacieków.
Rdzę na armaturze można usunąć pocierając ściereczką zwilżoną wodą amoniakalną (trzeba założyć rękawiczki, szeroko otworzyć drzwi i zachować ostrożność). Oczyszczone miejsce wypłukać dużą ilością czystej wody.
Armatura ze sztucznego tworzywa
Do czyszczenia baterii z tworzywa sztucznego powinno się używać tylko łagodnych środków czyszczących, np. płynu do mycia naczyń. Spirytus i ocet niszczą ją, staje się chropowata.
Większe zabrudzenia na sztucznym tworzywie usunie delikatne mleczko do czyszczenia.
Armatura powinna być szczelna i sucha, aby nie tworzyły się na niej kamień czy pleśń. Nie powinno się czyścić armatury octem, który powoduje jej korozję, ani proszkiem do szorowania, który zostawia na niej rysy. Aby nie roznosić zarazków powinna być myta inną ściereczka niż toaleta.
Armatura z metalu
Tłuste palmy, ślady palców na bateriach usunie gąbka zmoczona w letniej wodzie z płynem do mycia naczyń.
Plamy z wody na armaturze można wyczyścić trąc je suchą ściereczką i suchą drobnozmieloną mąką.
Umytą armaturę można przetrzeć wewnętrzną częścią skórki pomarańczowej lub z cytryny. Spłukać dokładnie czystą wodą i wytrzeć do sucha. Skórka tych owoców może usunąć świeże zacieki i osadzający się kamień z wody, nada powierzchniom błysk i wybieli je trochę.
Kamień na kranie dobrze rozpuszcza ocet, lecz może uszkodzić ochronną powłokę metalu. Dlatego warto spróbować kwasku cytrynowego rozpuszczonego w niewielkiej ilości ciepłej wody. Kran owinąć czystą ściereczką lub papierowym ręcznikiem zmoczonym w gęstym wodnym roztworze kwasku cytrynowego i zostawić na kilka godzin, nawet na noc. Następnego dnia zmiękczony kamień łatwo jest zeskrobać starą szczoteczką do zębów.
Matowe baterie odzyskają blask po przetarciu suchym popiołem z popielniczki i polerowaniu.
Armatura będzie błyszczała też po czyszczeniu spirytusem i wypolerowaniu suchą ściereczką. Spirytus powinien być używany sporadycznie do usunięcia matowej powłoki, gdyż może zniszczyć ochronną powłokę metalu.
Aby armatura odzyskała dawny blask można natrzeć ją po myciu politurą do woskowania lakieru samochodu, po której woda spływa nie zostawiając zacieków.
Rdzę na armaturze można usunąć pocierając ściereczką zwilżoną wodą amoniakalną (trzeba założyć rękawiczki, szeroko otworzyć drzwi i zachować ostrożność). Oczyszczone miejsce wypłukać dużą ilością czystej wody.
Armatura ze sztucznego tworzywa
Do czyszczenia baterii z tworzywa sztucznego powinno się używać tylko łagodnych środków czyszczących, np. płynu do mycia naczyń. Spirytus i ocet niszczą ją, staje się chropowata.
Większe zabrudzenia na sztucznym tworzywie usunie delikatne mleczko do czyszczenia.
Sprzątanie po studentach.
Dziś będzie o sprzątaniu
ekstremalnym, czyli o wyzwaniu podobnym do tego, któremu musiał sprostać
Herakles w stajni Augiasza. Jeżeli ktoś z was przeżył coś podobnego, to
zrozumie, o czym piszę. Historia ta wydarzyła się w moich czasach studenckich,
w jednym z mieszkań, które wynajmowałem z przyjaciółmi. Właściciel poinformował
nas, że poprzednimi lokatorami byli studenci płci męskiej, którzy nie dbali
zbytnio o czystość na stancji. Mieszkanie rzeczywiście nadawało się do
gruntownego sprzątania, ale stwierdziliśmy, że damy radę. Kiedy wreszcie
otrzymaliśmy upragnione klucze, postanowiliśmy rozejrzeć się po naszym nowym
lokum w poszukiwaniu jakichkolwiek cennych pozostałości po poprzednich mieszkańcach.
Jedynym spadkiem po chłopakach był jednak kubeczek z drobniakami i lista
zakupów, na której widniały trzy pozycje: wódka, chleb i witaminy. Znalezisko
to, tak wiele mówiące o stylu życia owych studentów, było zapowiedzią tego, co
czekało nas w najbliższych dniach.
Na początku sprawa wydawała się
prosta: trzeba wyczyścić meble, podłogi i płytki z brudu nagromadzonego przez
kilka lat. Kiedy jednak zabraliśmy się do pracy, zdaliśmy sobie sprawę, że
łatwiej byłoby wszystko zedrzeć, albo za przykładem Heraklesa, skierować tutaj
koryto rzeki. Mieliśmy wrażenie, że ta warstwa brudu przyklejonego do
wszystkiego w mieszkaniu jest odporna na ścieranie. Gdyby nie pomoc rodziców i
znajomych, którzy godzinami pieczołowicie zeskrobywali razem z nami tę dziwną
substancję, chyba nigdy nie zadomowilibyśmy się w naszym mieszkaniu.
Odkurzanie, trzepanie i ścieranie na mokro tapczanów trzeba było powtarzać
seriami. Do tego jeszcze ten okropny duszący zapach, przez który nie można było
spać w nocy. W mieszkaniu zrobiło się znośnie po tygodniu intensywnych prac,
ale przyjemnie nie było jeszcze długo.
czwartek, 13 listopada 2014
pranie
Dla mnie, osoby niewidomej pranie jest czynnością, która naprawdę nie sprawia mi najmniejszego problemu.
Ale do tego oczywiście posiadam pralkę, która nie ma żadnych wyświetlaczy, tylko pokrętło skokowe.
Co do prania, to mam swój stały schemat i staram się takiego ułożonego planu trzymać.
Dzięki temu nie mam kłopotu ze zbyt nadmierną ilością brudnych rzeczy i nie muszę robić "wielkiego prania".
Na co dzień piorę rzeczy drobne, takie, jak koszulka czy skarpetki.
Raz na tydzień do pralki wrzucam rzeczy, które nie zdążyłam na bieżąco wyprać.
A są to np. spodnie, bluzy czy swetry.
Na takie olbrzymie pranie, które może trwać nawet cały dzień, przychodzi czas dopiero na okres przedświąteczny.
Wszystko jest w porządku, gdy pięknie i ładnie układa nam się z wykonywaniem prania zgodnie z planem.
Ale czasem potrafi spotkać Nas jakaś przykra niespodzianka, np. awaria pralki.
I co wtedy, kiedy nie mamy, gdzie wyprać, a brudnych ubrań zaczyna przybywać?
Kupić nowej pralki nie chcemy, zatem trzeba skontaktować się z fachowcem.
No i przyjeżdża pan specjalista i (na całe szczęście) udaje mu się naprawić usterkę.
Więc wrzucamy pranie i cały dzień trzeba spędzić przy pralce.
Do prania staram się używać proszku dobrej jakości(niekoniecznie drogiego) oraz płynu do płukania tkanin.
To pozwala, aby wyprane ubrania naprawdę były bardzo czyste i ładnie pachniały.
No ale pralka nie jest wieczna.
Znowu zaczyna "grymasić".
Ostatnio zatrzymała się w połowie swojego nastawionego programatorem zadania.
I znowu chciałam wzywać fachowca, ale dobry sąsiad powiedział mi, że nie ma takiej potrzeby, gdyż to na pewno jest drobna usterka, którą samemu można usunąć.
I rzeczywiście, miał rację, gdyż okazało się, że zabrudził się jedynie filtr.
No i zaoszczędziłam parę złotych, bo za wizytę fachowca musiałabym sporo zapłacić.
Kocham swoją pralkę, bo służy mi już parę ładnych latek.
Ale do tego oczywiście posiadam pralkę, która nie ma żadnych wyświetlaczy, tylko pokrętło skokowe.
Co do prania, to mam swój stały schemat i staram się takiego ułożonego planu trzymać.
Dzięki temu nie mam kłopotu ze zbyt nadmierną ilością brudnych rzeczy i nie muszę robić "wielkiego prania".
Na co dzień piorę rzeczy drobne, takie, jak koszulka czy skarpetki.
Raz na tydzień do pralki wrzucam rzeczy, które nie zdążyłam na bieżąco wyprać.
A są to np. spodnie, bluzy czy swetry.
Na takie olbrzymie pranie, które może trwać nawet cały dzień, przychodzi czas dopiero na okres przedświąteczny.
Wszystko jest w porządku, gdy pięknie i ładnie układa nam się z wykonywaniem prania zgodnie z planem.
Ale czasem potrafi spotkać Nas jakaś przykra niespodzianka, np. awaria pralki.
I co wtedy, kiedy nie mamy, gdzie wyprać, a brudnych ubrań zaczyna przybywać?
Kupić nowej pralki nie chcemy, zatem trzeba skontaktować się z fachowcem.
No i przyjeżdża pan specjalista i (na całe szczęście) udaje mu się naprawić usterkę.
Więc wrzucamy pranie i cały dzień trzeba spędzić przy pralce.
Do prania staram się używać proszku dobrej jakości(niekoniecznie drogiego) oraz płynu do płukania tkanin.
To pozwala, aby wyprane ubrania naprawdę były bardzo czyste i ładnie pachniały.
No ale pralka nie jest wieczna.
Znowu zaczyna "grymasić".
Ostatnio zatrzymała się w połowie swojego nastawionego programatorem zadania.
I znowu chciałam wzywać fachowca, ale dobry sąsiad powiedział mi, że nie ma takiej potrzeby, gdyż to na pewno jest drobna usterka, którą samemu można usunąć.
I rzeczywiście, miał rację, gdyż okazało się, że zabrudził się jedynie filtr.
No i zaoszczędziłam parę złotych, bo za wizytę fachowca musiałabym sporo zapłacić.
Kocham swoją pralkę, bo służy mi już parę ładnych latek.
wycieranie kurzy, czy rozważania o żelkach tego świata o to jest pytanie?
Dzisiaj czeka mnie Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni,
to jest: odkurzenie kaloryferów, mebli sprzętu audio, Odkurzanie dywanów w
całym domu, odkurzenie poręczy i co tam jeszcze się napatoczy. Podobno w ten
sposób likwiduje się roztocza. Może to i prawda muszę wierzyć na słowo, gdyż
nigdy ich nie widziałem, a to, że ja czegoś nie widzę, to nie znaczy, że tego
nie ma, więc trzymajmy się tej wersji, że są i że należy je zlikwidować,
Podobno odkurzanie dywanów nie załatwia sprawy do końca. Jak przyjdą święta to
przyjdzie czas i na pranie dywanów, ale na razie tylko odkurzę je. Meble z
zewnątrz odkurzę płynem pronto, i specjalną ściereczką antystatyczną z,
mikrofibry, co by nie kopało i kurz miał trudności z łatwym gromadzeniem się.
Najbardziej jednak cieszę się na myśl o odkurzaniu sprzętu Audio i TV. Użyję do
tego celu specjalnej plastelin ki, którą wynalazłem na Allegro. Przyszło mi do
domu takie coś, jakby wielki gumo- żelek Bardziej bym powiedział plastelina
nawet, no i odkurza się tym w następujący sposób urywa się kawałek, przejeżdża,
po np. klawiaturze i zagniata i od nowa po wieży na przykład, aż do zmęczenia
materiału, no zobaczymy, czy to działa. Zresztą świat idzie w stronę żelkowości
wszystko z tego robią, począwszy od miśków do jedzenia, a skończywszy na zabawkach
i Właśnie takich dziwactw do sprzątania. I to przynajmniej rąk nie brudzi. Pamiętam
jak na studiach Grupa na pedagogice specjalnej miała wykonać pomoce naukowe i
różne modele, a ja miałem to oceniać. Były lepsze i gorsze modele. Ale zachwycił
mnie między innymi wulkan do czasu jak łapy nie wsadziłem do środka i nie
namacałem tej niby lawy, a to był ciepły kisiel i łapy mi się od tego kleiły
straszliwie. Teraz byłoby łatwiej, bo wsadziliby takiego żelka i było by po
sprawie nic się od tego nie lepi, chociaż nie wiadomo, co by się stało, jakby
to podgrzać może by wybuchło, jak moja grochówka wolę nie próbować. Bo znowu
musiał bym sprzątać, a ja wolę nie.
Mycie i czyszczenie lamp.
Jednym z nieodzownych elementów porządków domowych jest
mycie i czyszczenie zewnętrzne i wewnętrzne lamp i elementów oświetlenia. W
moim mieszkaniu mam do wyczyszczenia i umycia
5 lamp typu Plafoniera. Zadanie to wykonuję w następujący sposób. Wyciągam z
pawlacza szafy drabinę aluminiową. Ustawiam ją w odpowiedni sposób pod lampą i
wchodzę na drabinę. Wycieram kurz ze wszystkich powierzchni zewnętrznych lampy.
Otwieram uchwyty lampy i demontuję klosz. Czynności te powtarzam 5 razy,
ponieważ mam 5 lamp. Potem nalewam do miski ciepłej wody i dodaję płyn do
mycia. Myję szklane powierzchnie wszystkich klosze lamp i pozostawiam je do
wyschnięcia. Gdy klosze lamp schną, biorę miskę z ciepłą wodą, wchodzę na
drabinę i myje wewnętrzne powierzchnie lamp. Pamiętam oczywiście o odłączeniu
energii elektrycznej podczas tej czynności by porządki nie zakończyły się
pogrzebem. Po wyschnięciu ponownie wchodzę na drabinę, przykładam centralnie klosz do oprawy lampy, zamykam uchwyty i upewniam
sie, że klosz jest pewnie zamocowany. I
to w zasadzie tyle, zapraszam do pracy, pamiętajcie o BHP., pozdrawiam Paweł
Hołody.
Wielka plama ......
Witajcie....
Dziś zapoznam Was z pewną historią, dotyczącą wielkiej plamy....
Otóż pewnego pięknego dnia moi znajomi zabrali się za wielkie porządki w swoim garażu, zaczeli z samego rana od wyniesienia wszystkich mebli garażowych, wielkich pudeł z niepotrzebnymi rzeczami,, robi swoje. Na początku zabrali się za umycie wszystkich ścian, szorowali ściany aż farba odpadała :-) używali do tego dość twardych szczotek więc farba na poważnie odpadała od podłoża.
Po wyszorowaniu ścian, umyli każde okno znajdujące się w garażu i robi to bardzo dokładnie, myli każdą szybę , każdą listewkę okienną , klamki , nawet umyli bardzo dokładnie żaluzje.
Umycie ścian i okien zajęło im około 2 godzin, po tym czasie zrobili sobie krótką przerwę.
Po nabraniu sił zabrali się za mycie lamperii, umyli każdy klosz , każdą osłonę , każdą żarówkę..
Gdy już myśleli że maja już swoją pracę prawie zakończoną , zabrali się za ostatnią część podłogi którą przykrywał stary dywan..
Gdy odsunęli dywan nie mogli uwierzyć w to co widzą,,, pod dywanem była wielka biała plama, nie wiedzieli skąd ta plama się wzieła. Zaczeli więc zastanawiać się, i po pewnym czasie przypomnieli sobie że ich syn kilka dni zamykał się w garażu pod pretekstem naprawy swojego skutera. Zawołali go do siebie i wtedy przyparty do muru przyznał się że ta plama to jego dzieło. Chciał poeksperymentować z sprayem. Rodzice nie zastanawiają się długo wręczyli mu wiadro mopa , rozpuszczalniki i kazali w trybie natychmiastowym zabrać się do likwidacji tej plamy, a przy okazji dokończył mycie podłog w garażu , i nie ominął żadnej listwy progowej, powynosił kosze na śmieci, uzupełnił papier toaletowy w WC, powycierał kurze z drzwi.
Dziś zapoznam Was z pewną historią, dotyczącą wielkiej plamy....
Otóż pewnego pięknego dnia moi znajomi zabrali się za wielkie porządki w swoim garażu, zaczeli z samego rana od wyniesienia wszystkich mebli garażowych, wielkich pudeł z niepotrzebnymi rzeczami,, robi swoje. Na początku zabrali się za umycie wszystkich ścian, szorowali ściany aż farba odpadała :-) używali do tego dość twardych szczotek więc farba na poważnie odpadała od podłoża.
Po wyszorowaniu ścian, umyli każde okno znajdujące się w garażu i robi to bardzo dokładnie, myli każdą szybę , każdą listewkę okienną , klamki , nawet umyli bardzo dokładnie żaluzje.
Umycie ścian i okien zajęło im około 2 godzin, po tym czasie zrobili sobie krótką przerwę.
Po nabraniu sił zabrali się za mycie lamperii, umyli każdy klosz , każdą osłonę , każdą żarówkę..
Gdy już myśleli że maja już swoją pracę prawie zakończoną , zabrali się za ostatnią część podłogi którą przykrywał stary dywan..
Gdy odsunęli dywan nie mogli uwierzyć w to co widzą,,, pod dywanem była wielka biała plama, nie wiedzieli skąd ta plama się wzieła. Zaczeli więc zastanawiać się, i po pewnym czasie przypomnieli sobie że ich syn kilka dni zamykał się w garażu pod pretekstem naprawy swojego skutera. Zawołali go do siebie i wtedy przyparty do muru przyznał się że ta plama to jego dzieło. Chciał poeksperymentować z sprayem. Rodzice nie zastanawiają się długo wręczyli mu wiadro mopa , rozpuszczalniki i kazali w trybie natychmiastowym zabrać się do likwidacji tej plamy, a przy okazji dokończył mycie podłog w garażu , i nie ominął żadnej listwy progowej, powynosił kosze na śmieci, uzupełnił papier toaletowy w WC, powycierał kurze z drzwi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)