Mam psa przewodnika, którego traktuję jak członka rodziny.
Nie jest to tylko zwykły pies, który ma mi służyć, ale jest przede wszystkim moim przyjacielem, z którym rozmawiam i bawię się.
Stworzyłam jemu takie małe "święte miejsce, które służy mu, jako schronienie przed złymi czynnikami życia codziennego.
Jest to oczywiście jego legowisko. Jest to tak zwane "królestwo pieska".
Czasem trzeba je odświeżyć, to znaczy - odkurzyć i wyprać, ąby piesiu czuł się w nim bardzo komfortowo i przede wszystkim bezpiecznie.
Zanim zabiorę się do wyprania legowiska, najpierw je odkurzam z sierści.
Później wyjmuję środek legowiska, rozsuwam powłoczkę i wyjmuję poduszki, a następnie zdejmuję pokrowiec z korpusu legowiska.
Te wszystkie czynności zależą od tego, jakiego rodzaju jest to legowisko, tzn. z jakiego materiału oraz jakiej wielkości to jest.
Pranie trwa długo, ponieważ poduszki są zbyt duże i każdą z nich muszę prać osobno, ponieważ nie zmieściłyby się do pralki razem.
Najpierw wkładam pokrowce do pralki.
Do odpowiednich szufladek wsypuję proszek, a do trzeciej szufladki wlewam płyn do płukania.
Ustawiam pralkę na czterdzieści stopni i włączam.
Kiedy pranie się skończy, wyciągam pokrowce i wieszam na suszarce, żeby wyschły.
Teraz przyszła kolej na poduszki.
I tutaj również wszystko zależy od kilku czynników, tzn. z jakiego materiału są poduszki (czy jest to przemakalne czy nie) oraz jakiej to jest wielkości.
Każdą z nich wkładam do pralki, wsypuję proszek, wlewam płyn do płukania i ustawiam na czterdzieści stopni.
Po wypraniu każdą poduszkę wyciągam z pralki i kładę na suszarce, a nstępnie czekam, aż wyschną.
Jak już wszystko wyschnie, to zakładam pokrowce na legowisko.
Mój piesek, jak widzi czyste legowisko jest bardzo szczęśliwy i cieszy się, że o niego dbam.
Takie pranie legowiska staram sie wykonywać co miesiąc, ale czasem (z różnych przyczyn nieprzewidzianych), robię to częściej.