Już od dłuższego czasu obiecywałem sobie że przeprowadzę gruntowne porządki mieszkaniu..
Planowałem mycie okien, ścieranie kurzy, mycie lamperii, umycie koszy na śmieci, pożyczyłem nawet drabinę od sąsiada aby mieć łatwy dostęp do klosz i okien. Tak mijały dni , nie powiem bo każdego dnia jakąś małą rzecz zrobiłem.
W pierwszych dniach pokupowałem sobie mopy do mycia podłóg , ścierki do kurzu , worki na śmieci , zapachy do WC i tak każdego dnia przekładałem w/w czynności na inny termin.
W piątek popołudniu już miałem zacząć sprzątanie , zbliżało się popołudnie otworzyłem sobie czteropak i tak usiadłem na kanapie aby zaplanować i ruszyć do walki z kurzem i brudnymi oknami.
Pierw rozstawiłem drabinę i umyłem wszystkie lampy w mieszkaniu, listwy przy suficie, później przeniosłem się do mycia okien. Po tym w ruch poszła ścierka do kurzu i płyn na kurz, trochę pracy tu było bo niby mieszkanie małe ale tych mebli było co nie miara. Po meblach przyszedł czas na lustra. Każde lustro dostało swoją dawkę wody i porządną ilość tarcia szmatką. Po tym wszystkich zostało tylko do umycia kilka metrów kwadratowych podłóg , ale nowy mop spisał się idealnie podłogi zostały umyte niemalże idealnie ;-) , odkurzanie dywanów to była tylko formalność która został na koniec pracy , zajęło to trochę czasu ale już była to ostania czynność. Na koniec przygotowałem kilka worków ze śmieciami przed drzwiami do wyniesienia ale to na później , gdybym szedł po nowy czteropak. I wtedy postanowiłem usiąść na kanapę. I wtedy się potknęłem się i stało się coś strasznego OBUDZIŁEM się - tak to był sen ..........
Niestety musiałem jeszcze raz to wszystko co wyżej opisałem zrobić :-(