Utrzymanie porządku w domu to praca bez końca, wymagająca systematyczności i dobrych nawyków. Każdy ma swój sposób na sprzątanie; jedni zabierają się do pracy, kiedy widzą taką potrzebę, inni natomiast mają wyznaczony grafik porządków. Ja należę do tej drugiej grupy; moim „dniem czyścioszka” jest zwykle sobota, kiedy to mogę niespiesznie przywrócić porządek w mieszkaniu po całym tygodniu. Takie cotygodniowe sprzątanie składa się z odkurzania, mycia podłóg, toalety, łazienki i kuchni. Chcąc załatwić tak wiele spraw w jednym dniu, z konieczności nie sprzątam całego mieszkania bardzo dokładnie. W ten sposób wiele zakamarków zostaje pominiętych z nadzieją, że kiedyś nadejdzie ten dzień wielkich porządków. Dziś napiszę wam jak wygląda takie sprzątanie „od wielkiego święta”.
Jak sama nazwa wskazuje, porządki takie odbywają się zwykle przed większymi świętami, ale zabieram się za nie także przed przyjazdem gości lub po prostu, gdy najdzie mnie wena. W takim dniu odkurzam kaloryfery, lampy, karnisze itp. za pomocą szczotki do kurzu. Odkurzaczem zbieram pajęczyny ze ścian oraz warstwę kurzu, która nagromadził się za meblami i pod łóżkami. Na szczęście większość moich mebli jest przytwierdzona na stałe do ścian, nie muszę więc wiele przesuwać, by dostać się do trudno dostępnych miejsc. Kolejną czynnością jest wytarcie z kurzu drzwi, futryn, klamek i listew podłogowych przy użyciu wilgotnej ściereczki. Miejscem, o którym często zapominamy są górne ścianki wysokich szaf i szafek. Tam trzeba się dostać po drabinie i wyczyścić meble środkiem specjalnie do nich przeznaczonym. Warto w tym dniu zająć się także dywanami, które można wytrzepać, bądź wyczyścić specjalnym środkiem. W tak wysprzątanym domu świętować można nawet bez okazji - co też często czynię.