czwartek, 27 listopada 2014

taka tam codzienność


Dzisiaj miałem dużo pracy i, ledwo się wyrobiłem. Musiałem posprzątać na stole, włożyć naczynia do zmywarki, napisać parę tekstów i poodkurzać. No, ale zacząłem sobie pomału i schematycznie, i jakoś to było.. Najpierw napełnienie zmywarki brudnymi talerzami, garnkami i Sztućcami. Najgorsze te sztućce, bo są małe i trzeba je wszystkie poszukać i odpowiednio umieścić w koszyku. Jeszcze tylko kamień do koszyka i włączyć zmywarkę i już się myją naczynia. A propos kamieni, kupiłem sobie cztery kilo kamieni za 3 dychy z przesyłkom czterdzieści sześć zeta a myją tak samo jak kamienie wiodących marek, a są cztery razy tańsze. Następnie napisałem sobie teksty, posprzątałem na stole, a odkurzanie dywanów zostawiłem sobie na później, żeby sieci nie przeciążać. Jutro czekać mnie będzie odkurzanie kurzy z szafek, obrazów i innych powierzchni. I Wysprzątanie łazienki: mycie luster i innych powierzchni szklanych, mycie armatury łazienkowej, oraz mycie i dezynfekcja toalety. A na przyszłość sobie kogoś poszukam do sprzątania, to będzie szybciej i dokładniej, oczywiście, za odpowiednią ilość, lub wartość kawałków kory drzewnej, a nie za darmola. To się zleci przy okazji mycie pralki z zewnątrz, mycie lodówki z zewnątrz czyszczenie piekarnika i innych sprzętów kuchennych. Idą święta, to może i mycie okien się zleci jak mrozu nie będzie, a zapowiada się ciepła zima. No to może pobiegnę sobie jakiś bieg mikołajów, jak śniegu nie będzie. No, ale jak nie będę trenował, to będę miał pozamiatane.