środa, 26 listopada 2014

pociągowe rozważania


Do Przemyśla przyjechał pociąg ze Szczecina. W trasie był ponad czternaście godzin. Mamy północ a rano o siódmej pociąg jedzie z powrotem. Trzeba go, więc szybko i sprawnie wysprzątać. Po około piętnasto minutowym postoju na stacji wagony zostały zawiezione do myjni. Gdzie specjalne maszyny umyły pociąg z zewnątrz. Umyte zostały szyby boki, a nawet elementy oświetlenia i lusterka. Następnie pociąg został przetoczony po za myjnię gdzie Odpowiednie służby sprzątające mogły się zająć sprzątaniem wagonów w środku. Podzielono się, więc na grupy. W czasie, gdy jedni myli okna, to drudzy odkażali specjalnymi środkami dezynfekującymi siedzenia. Jedna osoba była odpowiedzialna za opróżnienie wszystkich koszy na śmieci. Chodziła z plastykowym workiem i wysypywała zawartość koszy do niego, zakładała nowe woreczki na kosz i gotowe. Odbyło się jeszcze mycie podłóg, oraz dokładne wymycie i dezynfekcja toalet, – co by higiena była zachowana. Na koniec jeszcze uzupełnienie papieru toaletowego, oraz uzupełnienie ręczników i mydła Na koniec wymiana po[palonych żarówek i gotowe. Przynajmniej tak sobie to wyobrażam, kto wie może w Internecie można znaleźć opis dokładny na temat mycia i dezynfekcji wagonów kolejowych Fajne są te nowe wagony bez przedziałowe. Każdy ma stolik i kontakt, tylko nie zawsze się siedzi przy oknie. Raz jechałem takim wagonem i na bilecie miałem napisane, że przysługuje mi miejsce przy oknie, jakie wielkie ogarnęło mnie zdziwienie, gdy się okazało, że moje miejsce jest między oknami, nie żeby mi to przeszkadzało, nawet lepiej, bo można się wygodniej oprzeć i nie jest zimno w ucho od okna i nie wieje, ale jednak mogli być bardziej precyzyjniej, bo ktoś będzie chciał sobie kupić miejsce przy oknie, żeby piękne widoki podziwiać, a tu klops, a precyzyjniej mówiąc ściana.