Moja mama pracuje w jednym z pobliskich supermarketów i ostatnio opowiadała mi jak się tam myje okna. Zaraz wam to opiszę:
Punkt pierwszy ubieranie stroju ochronnego. To jest: obuwie przeciwpoślizgowe, rękawice gumowe, gumowa ściągaczka do wody i fartuch ochronny. A do tego jeszcze specjalna aluminiowa drabina z antypoślizgowymi nóżkami. Musi być odpowiednio wysoka. Nie wolno stawać na szczycie drabiny. Wchodzi się na drabinę i przypina od strony pleców specjalnym pasem. Wiaderko się stawia na szczycie drabiny na specjalnym uchwycie. Punkt drugi przygotowanie sprzętu do mycia, to jest: odkurzacz, dwa wiadra wody, ścierki i płyny do mycia. Punkt trzeci najpierw wykonuje się odkurzanie, szyb, ram i parapetów od wewnątrz, i z zewnątrz. Punkt czwarty Wlewamy na ścierkę odpowiednią ilość płynu do ram zanurzamy ją do wody. Płyn się rozchodzi w wiadrze i tym myjemy ramy. Punkt czwarty: Czystą wodą myjemy szyby i wodę ściągamy gumową ściągaczką. Punkt piąty: mycie parapetów od wewnątrz i z zewnątrz. Do drugiego wiaderka z wodą dodajemy płynu i myje się najpierw parapety od wewnątrz, a później od zewnątrz. Punkt szósty suchą ścierką osusza się parapety. Punkt siódmy, wodę wylewa się do specjalnego kanału, ścierki pierze wiaderka myje i wiaderka odkurzacz i płyny odnosi na miejsce. W domu jest to trochę pros trze. No, ale wiadomo przepisy BHP. Ja w domu nie myje okien, bo tylko smug na robię. Wolę sobie do tego kogoś zorganizować. Mycie okien to nie moja bajka. No, ale mam znajomego, który walczy, co święta sam z oknami.