czwartek, 27 listopada 2014

papier, czy papier


Posiadając liczną rodzinę, często zdarza się, że któryś z jej członków zużyje do końca papier toaletowy lub mydło w płynie i zapomni uzupełnić powstałe braki. Uzupełnianie papieru toaletowego, czy też mydła w płynie to niby żadna sztuka i zabiera raczej mało wysiłku, a jednak, gdy jest zapomniane może przynieść przykre skutki. Często zdarza się, że pędzimy do łazienki z brudnymi rękami, które wymagają natychmiastowego mycia, a tu rozczarowanie - naciskamy pompkę butelki zawierającej mydło w płynie, a ono nie leci. I bierz tu człowieku 5litrową butlę mydła w płynie by uzupełnić zasobnik mając ręce wymazane masłem, czy olejem roślinnym. Kto nie próbował, niech spróbuje i przekona się, że ta czynność nie jest łatwa i przypomina nieco próbę utrzymania w rękach śliskiej, wymykającej się z nich ryby.

Przygoda z brakiem mydła to jeszcze nic w porównaniu do braku papieru toaletowego. Przedstawię to na przykładzie mojego starszego brata. Historia miała miejsce jakiś czas temu, gdy oboje byliśmy nastolatkami. Więc brat udał się do toalety wszystkim pewnie wiadomo w jakim celu i po dokonaniu tej jakże ważnej czynności okazało się, że w zasobniku brakuje papieru toaletowego. Szafka, która miała zawierać zapas papieru, też już była pusta. Więc mój starszy brat wezwał mnie na pomoc bym dostarczył mu pod drzwi toalety jakiś papier lub chusteczki higieniczne. Ja z dobroci serca z szafki zawierającej narzędzia wyciągnąłem papier ścierny i zaniosłem bratu w wiadomym celu. Jednak, gdy minął mi napad śmiechu i wesołości z dobrego psikusa, dostarczyłem mu również chusteczki higieniczne. Myślę, że jego ciało nie wymagało aż tak drastycznych zabiegów, jak glancowanie papierem ściernym.