wtorek, 18 listopada 2014
Ślub
Planuję sobie ułożyć życie już za dwa lata, bo tak długo musimy czekać na salę w restauracji i na zespół muzyczny. Mam fajnego chłopaka bruneta, który bardzo chce być ze mną. Mamy wspólne marzenia i cele. Planujemy gdzie będziemy mieszkać, ile chcemy mieć dzieci. Co z tego się spełni to wielka niewiadoma? Jadąc do siostry na wieś lub do mamy doznaje uczucia niepewności, gdy widzę je jako służące swoich mężów. Pracują zawodowo, a po pracy szybko podgrzewają obiad zrobiony dzień wcześniej. Mąż przyjdzie z pracy, zje obiad, weźmie gazetę i odpoczywa. Brudne gary czekają jak żona je umyje. Wypierze ubrania uprasuje i włoży do szafy. Nawet w sobotę nie pomogą w porządkach odkurzanie, mycie podłóg. Rozumiem, że na wsi są dla mężczyzny inne zajęcia, ale i dla kobiet jest okres plewienia działki, sadzenie warzyw i dodatkowych prac. Chciałabym, aby moja przyszłość była trochę inna, a mąż był moim partnerem i pomagał mi w pracach domowych. Na przykład moglibyśmy razem umyć okna, mąż odkurzy, a ja umyję podłogi. Czasem jak umyje naczynia to mu się nic nie stanie. Ja nie wymagam, żeby robił wszystko. Teraz przed ślubem bardziej obserwuje życie rodzinne i wyciągam z niego wnioski. Czy będę umiała wcielić to w życie to się okaże. Miłość to taka cudowna sprawa człowiek zakochuje się, zakłada rodzinę, rodzi dzieci i liczy na współpracę męża. Myślę, że dużo od nas kobiet zależy na ile sobie pozwolimy w życiu małżeńskim. Czy zgodzimy się na układ sprzątaczki i służącej? By dogadzać mężowi na każde zawołanie. Ja nie chcę doprowadzić do takiego momentu, kiedy będę musiała sama wszystko robić. Lubię mieć czysto toteż często myję podłogę i zajmuje się sprzątaniem