czwartek, 13 listopada 2014

pranie


Dla mnie, osoby niewidomej pranie jest czynnością, która naprawdę nie sprawia mi najmniejszego problemu.
Ale do tego oczywiście posiadam pralkę, która nie ma żadnych wyświetlaczy, tylko pokrętło skokowe.
Co do prania, to mam swój stały schemat i staram się takiego ułożonego planu trzymać.
Dzięki temu nie mam kłopotu ze zbyt nadmierną ilością brudnych rzeczy i nie muszę robić "wielkiego prania".
Na co dzień piorę rzeczy drobne, takie, jak koszulka czy skarpetki.
Raz na tydzień do pralki wrzucam rzeczy, które nie zdążyłam na bieżąco wyprać.
A są to np. spodnie, bluzy czy swetry.
Na takie olbrzymie pranie, które może trwać nawet cały dzień, przychodzi czas dopiero na okres przedświąteczny.
Wszystko jest w porządku, gdy pięknie i ładnie układa nam się z wykonywaniem prania zgodnie z planem.
Ale czasem potrafi spotkać Nas jakaś przykra niespodzianka, np. awaria pralki.
I co wtedy, kiedy nie mamy, gdzie wyprać, a brudnych ubrań zaczyna przybywać?
Kupić nowej pralki nie chcemy, zatem trzeba skontaktować się z fachowcem.
No i przyjeżdża pan specjalista i (na całe szczęście) udaje mu się naprawić usterkę.
Więc wrzucamy pranie i cały dzień trzeba spędzić przy pralce.
Do prania staram się używać proszku dobrej jakości(niekoniecznie drogiego) oraz płynu do płukania tkanin.
To pozwala, aby wyprane ubrania naprawdę były bardzo czyste i ładnie pachniały.
No ale pralka nie jest wieczna.
Znowu zaczyna "grymasić".
Ostatnio zatrzymała się w połowie swojego nastawionego programatorem zadania.
I znowu chciałam wzywać fachowca, ale dobry sąsiad powiedział mi, że nie ma takiej potrzeby, gdyż to na pewno jest drobna usterka, którą samemu można usunąć.
I rzeczywiście, miał rację, gdyż okazało się, że zabrudził się jedynie filtr.
No i zaoszczędziłam parę złotych, bo za wizytę fachowca musiałabym sporo zapłacić.
Kocham swoją pralkę, bo służy mi już parę ładnych latek.