Spotkałam wczoraj przypadkiem koleżankę, jeszcze z czasów
liceum. Chwilę porozmawiałyśmy o tym co się u niej pozmieniało i jakie zmiany
zaszły u mnie. Po kwadransie zwierzyła mi się ze swojego problemu, okazało się,
że wszystkie obowiązki w domu wykonuje sama a największy problem sprawiają jej
okna. Nikt jej nie pomaga a fizycznie nie jest w stanie wszystkiego zrobić
sama. Poradziłam jej, żeby rozdzieliła obowiązki między wszystkich domowników.
Mąż ma zająć się oknami, oczywiście razem z myciem ram okiennych i parapetów,
dzieci mogą zająć się podłogami: zamiataniem, myciem i odkurzaniem dywanów. Opróżnianiem
koszy na śmieci również mogą zająć się bliscy. Koleżanka przyznała mi rację, od
siebie dodała jeszcze wycieranie kurzy z półek i większych mebli. To tylko
kilka czynności, ale za to bardzo pracochłonnych i zajmujących dużo czasu.
Rozstałyśmy się w bardzo przyjaznej atmosferze i umówiłyśmy się na kawę na
piątek. Opowie mi wtedy czy udało jej się zrealizować plan podziału obowiązków.
U mnie funkcjonuje on bardzo dobrze, mam nadzieję, że jej także się uda.