Wstałam lewą nogą tak się potocznie mówi, a naprawdę nie wiem czy to była lewa noga, prawa noga czy dwie naraz. Kto przed piątą rano pamięta, którą nogą wstaje w pośpiechu do pracy? W biegu robię się na bóstwo myję i suszę włosy, a tu pech suszarka kopci. Trudno myślę sobie. Szybko ścielę łóżko toaleta w łazience już jestem gotowa. Na początku w pracy było w miarę przyjemnie. Chociaż dziewczyny jakieś milczące nie wiem, o co chodzi. Nie musiałam długo czekać z tą niewiedzą, bo wezwano mnie i dwie moje koleżanki do sekretariatu. Dyrektor wręczył nam miesięczne wypowiedzenie z pracy. Wiedziałam o zwolnieniach, lecz miałam nadzieję, że mnie nie będzie to tyczyło. Stało się adrenalina mi się podniosła, z ledwością trzymałam nerwy na wodzy. Gdzie znajdę pracę w tym wieku, gdy prawie pięćdziesiątka na karku? W domu kończę obiad przygotowany wczoraj. W trakcie mycia naczyń spadł ze stołu słoik z ogórkami. Znów dodatkowa robota zamiatam szkła myję podłogę mrucząc pod nosem. Tymczasem przyjechał mąż z pracy. Zajął się mięsem pozostawionym na dużym gazie dzięki temu uratował obiad od przypalenia. Rano widocznie było zwarcie, bo nie mogę włączyć pralki.
Mąż zawołał sąsiada elektryka ma za chwilę przyjść. Wykorzystując ten moment szoruje wannę, kabinę z prysznicem, myję i dezynfekuje toaletę. Wreszcie przyszedł fachowiec, który miał więcej promili niż prądu w gniazdku. Niby naprawił, ale coś nie działa. Trzeba poczekać aż wyparują z niego zbędne promile.
Przez cały dzień podminowana wyładowałam złość na mężu. Który nie szukał zaczepki i znikł mi potem z oczu.